Przymiarki do rządu skończone. Ministrowie zaprzysiężeni, pewnie nawet zdążyli zobaczyć już swoje gabinety. Nowa minister finansów działa chyba najszybciej. Wczoraj przed południem mocno zaskoczyła inwestorów, ujawniając chęć powiększenia deficytu budżetowego. Wprawdzie dodała, że premier Marcinkiewicz się nie zgadza, jednak to wystarczyło, by ceny długu spadły, a gracze mieli dużo do myślenia. Impuls do wzrostów powrócił dopiero po konferencji prezesa Europejskiego Banku Centralnego. Wbrew wielu obawom, nie doczekaliśmy się zapowiedzi szybkich podwyżek stóp oraz nadmiernej troski o poziom inflacji w strefie euro. Pozwoliło to europejskim obligacjom, a w ślad za nimi i polskim, zyskać nieco na wartości. Jednak póżniejsze dane ekonomiczne z USA, wskazujące na poprawę gospodarki amerykańskej, doprowadziły do kolejnych spadków w Europie, w tym również nad Wisłą.

Dalszy rozwój sytuacji na rynku pozostaje wielką zagadką. Rentowność wzdłuż całej krzywej utrzymuje się blisko zeszłotygodniowych szczytów, co powinno wprawdzie zachęcać do zakupów, jednak zabiegi rządu o wotum zaufania mogą przynieść wiele niespodzianek.