Resort sprzedał "samuraje" już po raz drugi w tym roku i czwarty w ogóle. Oferta o wartości 50 mld jenów (ok. 362 mln euro) zostanie rozliczona 18 listopada. Oprocentowanie obligacji wynosi 2,24%. Kupili je głównie japońscy inwestorzy instytucjonalni: banki, firmy ubezpieczeniowe i fundusze inwestycyjne.
Liczba tegorocznych emisji zagranicznych po ofercie "samurajów" zwiększyła się do 14. Wartość 13 poprzednich (w euro, dolarach, jenach i frankach szwajcarskich) to 9,03 mld euro. Aktywność resortu wyraźnie wzrosła w tym roku: w 2004 r. było tylko sześć zagranicznych emisji o łącznej wartości nieco ponad 3 mld euro.
W strategii zarządzania długiem publicznym na lata 2006-2008 MF kierowane jeszcze przez Mirosława Gronickiego założyło dalszy wzrost salda finansowania zagranicznego. W przyszłym roku ma wynieść 20,1 mld zł wobec 14,2 mld zł w tym roku. Resort tłumaczył, że koszt emisji w euro jest tańszy niż w złotych. Poza tym, jeżeli obsługa wcześniej zaciągniętych pożyczek walutowych finansowana jest przez sprzedaż papierów nominowanych w obcym pieniądzu, MF ogranicza ryzyko stopy procentowej i ryzyko kursowe. Kolejny cel, który chciało osiągnąć ministerstwo, to ograniczenie udziału inwestorów zagranicznych w krajowym rynku papierów skarbowych.
Cezary Mech, mianowany wczoraj na wiceministra finansów, jeszcze jako doradca ekonomiczny PiS zapowiedział, że nowy rząd przyjrzy się strategii zarządzania długiem publicznym. Stwierdził wtedy, że wzrost ekspozycji na rynki zagraniczne jest "niepokojący". Skrytykował też sprzedaż walut pochodzących z emisji na rynku.
- Decyzję o przeprowadzeniu emisji w jenach podjął Mirosław Gronicki, a nowa minister finansów nie była jej przeciwna - wyjaśnia Paweł Kowalewski, dyrektor departamentu należności w MF. Dodaje jednak, że w tym roku nie będzie już ofert w jenach. - Decyzje w sprawie innych emisji zagranicznych podejmie nowa minister - mówi P. Kowalewski.