Podczas wtorkowych przesłuchań przed Komisją Bankowości amerykańskiego Senatu Bernanke zaprezentował się jako kontynuator polityki monetarnej swojego poprzednika Alana Greenspana. Aby przejąć stanowisko prezesa Fedu w lutym przyszłego roku, jego kandydatura musi zostać zatwierdzona przez izbę wyższą Kongresu. Pozytywną decyzję Senatu uważa się za kwestię przesądzoną, niemniej jednak amerykańskie rynki z dużym zainteresowaniem oczekiwały na wtorkowe zeznania Bernanke.

Kandydat na prezesa Fed powiedział, że nie nosi się z zamiarem szybkiego wprowadzenia przez Komitet Otwartego Rynku zwyczaju określania celu inflacyjnego. - Jeśli zostanę zatwierdzony, skupię się przede wszystkim na stabilizacji cen w długoterminowej perspektywie, traktując ją jako najlepszy wkład polityki monetarnej na rzecz gospodarczej prosperity i pełnego zatrudnienia - mówił na Kapitolu przyszły następca Greenspana.

Docelowo jednak - przyznał Bernanke - ustalanie celu inflacyjnego zapewni większą przejrzystość polityce monetarnej i będzie stanowiło klarowny sygnał dla rynków co do intencji Fed. Przyszły prezes Rezerwy Federalnej dał się już wcześniej poznać jako zwolennik większej otwartości amerykańskiego banku centralnego w wyjaśnianiu polityki monetarnej. - Polityka monetarna przynosi najlepsze efekty, gdy jest koherentna, konsekwentna i tak przewidywalna, jak to tylko możliwe, przy jednoczesnym pozostawieniu elastycznego pola manewru i oceny bieżących warunków makroekonomicznych - mówił wczoraj Bernanke.

(Nowy Jork)