Popyt znów przekroczył podaż i cena aluminium osiągnęła w ostatni piątek nowe 10-letnie maksimum. Ostatnia fala wzrostowa trwa już od dwóch miesięcy i nic nie wskazuje, że ceny mogą szybko wyhamować. Od połowy września notowania aluminium wzrosły o 14%.

Analitycy są jednak dobrej myśli. Eksperci banku inwestycyjnego Goldman Sachs przewidują co prawda, że z powodu pozamykanych hut i wyższych kosztów surowców do produkcji, średnie ceny aluminium wyniosą w tym roku 84 centy za funt (czyli ok. 1852 USD za tonę), zamiast prognozowanych wcześniej 83 centów, lecz w przyszłym roku mają spaść do 78 centów za funtów. Tyle samo wynosiły wcześniejsze prognozy. Także eksperci Barclays Capital wróżą obniżkę cen aluminium. Powołują się na spadające stawki dopłat do cen giełdowych, pokrywające koszty odbioru transportu - jeśli te dopłaty są niższe, na rynku jest dobra dostępność metalu. W tym roku dopłaty płacone przez odbiorców w Japonii spadły o 24%, do 68 USD za tonę, czyli poziomu najniższego od półtora roku. Stawki dopłat w Europie wynoszą 98 USD za tonę i są najniższe od dwóch lat.

Również prognozy koncernu Alcan, drugiego na rynku aluminium, wskazują na spadek cen metalu. Według Alcana, w tym roku popyt na aluminium wzrośnie o 5,4%, wobec zwyżki produkcji o 7,1%.

Wczoraj na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę aluminium płacono 2043 USD, o 8 USD mniej niż w poniedziałek i 31 USD więcej niż tydzień wcześniej. W piątek na zamknięciu tona kosztowała 2054 USD, najwięcej od 10 lat.