WIG20 próbował wczoraj wydostać się z krótkoterminowej konsolidacji, w jakiej tkwi od ponad tygodnia. Na początku notowań powiało optymizmem. Indeks zbliżył się do poniedziałkowego maksimum (2478 pkt), które stanowi górne ograniczenie konsolidacji. Później jednak niedźwiedzie przystąpiły do kontrofensywy i w efekcie próba wydostania się z trendu bocznego zakończyła się fiaskiem. Opór ten jest tym silniejszy, że w strefie między 2407 pkt a 2503 pkt rozciąga się szeroka luka bessy z 6 października. Stanowi ona ostatnią barierę broniącą przed atakiem na szczyt z 3 października (2565 pkt).
Im dłuższa konsolidacja, tym zazwyczaj silniejszy ruch następujący po jej zakończeniu. Problem tkwi w tym, że trudno wskazać kierunek, w jakim ruszą notowania. Są wyrównane szanse zarówno na wybicie w dół, jak i w górę. W przypadku optymistycznego dla posiadaczy akcji scenariusza, WIG20 po wyjściu z konsolidacji powinien przekroczyć 2530 pkt (taki potencjał wynika z szerokości trendu bocznego), tym samym przebijając się przez wspomnianą wcześniej lukę bessy. Stamtąd już krok tylko (1,4%) dzieliłby indeks od październikowego szczytu.
W pesymistycznym wariancie wybicie w dół z konsolidacji przyniesie spadek do co najmniej ok. 2360 pkt. Przypadkiem czy nie, w każdym razie na tym właśnie poziomie przebiega linia kilkumiesięcznego trendu wzrostowego, stanowiąca jednocześnie dolne ramię kanału biorącego początek w kwietniu ub.r. To potencjalnie silne wsparcie. O tym, że istnieje ryzyko wybicia w dół z konsolidacji przekonuje układ świec. Wczoraj zanotowano już czwarty czarny korpus. Taka seria świadczy o determinacji sprzedających.
Podsumowując - stabilizacja WIG20 w okolicy 2450 pkt daje równe szanse na ruch w dół, jak
i w górę w najbliższej przyszłości. W każdym razie ruch taki może wynieść przynajmniej 50 pkt. O wybiciu z konsolidacji będzie można mówić po spadku poniżej 2422 pkt lub wzroście powyżej 2452 pkt.