Prowadzony w górę przez branżę finansową S&P 500 osiągnął najwyższy poziom od ponad 4 lat. Tymczasem nasz WIG20 na drodze do tegorocznego szczytu napotkał duże kłopoty. Jeszcze gorzej ma się węgierski BUX. To znak, że nasz region przestał się cieszyć tak dużym wzięciem jak w III kwartale. To wydaje się zrozumiałe - skala zwyżki cen była w tym czasie pokaźniejsza od poprawy zysków, polityce gospodarczej nowego rządu daleko do klarowności, dolar jak mocny był, tak mocny pozostaje.

Na trudności z dotarciem do tegorocznego maksimum ma również wpływ zachowanie akcji PKN, którym bliżej do ostatniego dołka niż do bicia kolejnych rekordów. Również na świecie papiery z branży energetycznej pozostają w tym miesiącu poza głównym nurtem zainteresowania inwestorów. Ostatnie miesiące roku to tradycyjnie okres obniżki ceny ropy naftowej. Tak jest i teraz. Od jesiennego szczytu potaniała już o blisko jedną piątą. Notowania w ostatnich dniach ustabilizowały się ponad roczną linią trendu. To ona dała cenom ropy wsparcie w połowie grudnia 2004 r. Po odbiciu od niej zaczął się długi marsz w górę. Jeśli teraz ceny nie utrzymają się ponad tę średnią, będziemy mogli coraz odważniej mówić o rozpoczęciu korekty 4-letniego wzrostu. Dopóki notowania pozostają ponad roczną średnią, możliwy jest powrót hossy na rynek ropy.

Ostatnie dni przyniosły zatrzymanie wyprzedaży euro za dolary, ale niewielka skala odbicia upoważnia do określenia poprawy notowań mianem ruchu powrotnego do przełamanej w pierwszej połowie miesiąca strefy wsparcia pomiędzy 1,182-1,19. Perspektywa osiągnięcia poziomu 1,1 USD za euro staje się coraz bardziej realna. W tej sytuacji może się pojawić presja na spadek złotego, co może podnieść atrakcyjność akcji eksporterów. Nie zostaną one chyba jednak przebojem kolejnych tygodni. Skala zwyżki euro wobec złotego okaże się zapewne niewielka, natomiast dużo więcej powinien zyskać dolar. Większość giełdowych eksporterów rozlicza się w euro.

Uwagę zwraca kolejny wzrost bazy na kontraktach terminowych. Wczoraj sięgnęła +16 pkt, wobec ok. -50 pkt jeszcze tydzień temu. W przeciwieństwie do I połowy września tym razem dzieje się tak przy malejącej liczbie otwartych pozycji.