Reklama

Gest dobrej woli

Stopniowe ujawnienie słabości ustawy budżetowej na 2006 r. pogarszałoby nastroje na rynku

Publikacja: 23.11.2005 07:30

Pierwsze kroki minister finansów Teresy Lubińskiej w nowym miejscu pracy były bardzo niepewne. Przez moment mogło się nawet wydawać, że nowa minister wkracza na ścieżkę prowadzącą w kierunku krawędzi kryzysu finansów publicznych. Jej wypowiedzi, sugerujące brak determinacji w redukowaniu nierównowagi finansów publicznych, przyczyniły się do pogłębienia osłabienia na polskim rynku finansowym, które nastąpiło po rozstrzygnięciu wyborów parlamentarnych i prezydenckich. Później jednak, gdy nowa szefowa resortu finansów na pewien czas zamilkła, a rząd Kazimierza Marcinkiewicza uzyskał od Sejmu wotum zaufania, sytuacja się uspokoiła.

Pokazuje to, jak bardzo rynki nie lubią niepewności (vide wcześniejsze osłabienie), a jak bardzo cenią sobie stabilizację otoczenia politycznego (późniejsze częściowe odreagowanie), nawet jeśli jest ono wciąż uznawane za niesprzyjające reformom gospodarczym.

Wygląda na to, że wynik wyborów został już w pełni zdyskontowany, a potencjalni nabywcy polskich aktywów czekają teraz na pierwsze decyzje gospodarcze nowego rządu.

Budżet na 2006 r., w dużej mierze zdeterminowany już jakiś czas temu, nie jest w tej chwili w centrum uwagi uczestników rynku. Kształt autopoprawki nowego rządu do projektu przyszłorocznego budżetu (ma ona zostać przedstawiona do końca listopada, a pierwsze czytanie ustawy budżetowej miałoby się odbyć 7 grudnia), przygotowanego przez poprzedniego ministra finansów będzie jednak dość istotnym testem wiarygodności nowej ekipy w kwestii zarządzania finansami państwa. W tym kontekście, po trudnym początku, przyszedł wreszcie czas na pozytywny sygnał z Ministerstwa Finansów.

Resort ten poinformował mianowicie w oficjalnym komunikacie, że nie widzi podstaw do zmiany podstawowych założeń makroekonomicznych, uwzględnionych w gotowym już projekcie budżetu. Przypomnijmy, że wzrost PKB założono dość realistycznie na poziomie 4,3%, a inflację konserwatywnie na poziomie 1,5%. W świetle ostatnich wypowiedzi premiera (sugerujących, że wzrost gospodarczy w przyszłym roku wyniesie ok. 5%, a inflacja nieco powyżej 2%) powstaje jednak pytanie, czy Rada Ministrów podtrzyma założenia rekomendowane przez ekspertów ministerstwa. Jeśli tak, to od strony założeń makroekonomicznych przyszłoroczny budżet można ocenić jako ostrożny i wiarygodny. Byłby to niewątpliwie gest dobrej woli wobec rynku finansowego.

Reklama
Reklama

Problem polega jednak na tym, że ten gest może okazać się fałszywy, jeśli w innych elementach konstrukcji budżetu pojawią się wątpliwości. Wyobraźmy sobie na przykład - o co nietrudno - że nowy rząd bardzo uwierzy w swój ozdrowieńczy wpływ na działanie administracji państwowej oraz stopień przestrzegania prawa przez obywateli i w rezultacie założy wyraźnie większą niż wcześniej ściągalność podatków. Podobnego rodzaju działania, sprowadzające się do tego, że z takiego samego wzrostu gospodarczego nowy rząd "wykręci" na papierze dużo większe dochody budżetowe, sprawiłyby, że w percepcji uczestników rynku ocena przyszłej polityki fiskalnej pogorszyłaby się. W efekcie, o ile po uzyskaniu przez rząd wotum zaufania i po dobrym sygnale z Ministerstwa Finansów o niepodważaniu przyjętych wcześniej konserwatywnych założeń makroekonomicznych do budżetu byliśmy świadkami pewnego odreagowania powyborczego osłabienia na rynku finansowym, o tyle stopniowe ujawnienie słabości ustawy budżetowej na 2006 r. pogarszałoby nastroje na rynku. Podważyłoby to na starcie wiarygodność zamierzeń rządu Marcinkiewicza w zakresie polityki fiskalnej na kolejne lata.

To, co nowy rząd zrobi z projektem budżetu na 2006 r., należy traktować jako papierek lakmusowy sposobu konstrukcji bardziej długofalowych planów fiskalnych.

Autor to ekonomista BZ WBK

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama