Pierwsze kroki minister finansów Teresy Lubińskiej w nowym miejscu pracy były bardzo niepewne. Przez moment mogło się nawet wydawać, że nowa minister wkracza na ścieżkę prowadzącą w kierunku krawędzi kryzysu finansów publicznych. Jej wypowiedzi, sugerujące brak determinacji w redukowaniu nierównowagi finansów publicznych, przyczyniły się do pogłębienia osłabienia na polskim rynku finansowym, które nastąpiło po rozstrzygnięciu wyborów parlamentarnych i prezydenckich. Później jednak, gdy nowa szefowa resortu finansów na pewien czas zamilkła, a rząd Kazimierza Marcinkiewicza uzyskał od Sejmu wotum zaufania, sytuacja się uspokoiła.
Pokazuje to, jak bardzo rynki nie lubią niepewności (vide wcześniejsze osłabienie), a jak bardzo cenią sobie stabilizację otoczenia politycznego (późniejsze częściowe odreagowanie), nawet jeśli jest ono wciąż uznawane za niesprzyjające reformom gospodarczym.
Wygląda na to, że wynik wyborów został już w pełni zdyskontowany, a potencjalni nabywcy polskich aktywów czekają teraz na pierwsze decyzje gospodarcze nowego rządu.
Budżet na 2006 r., w dużej mierze zdeterminowany już jakiś czas temu, nie jest w tej chwili w centrum uwagi uczestników rynku. Kształt autopoprawki nowego rządu do projektu przyszłorocznego budżetu (ma ona zostać przedstawiona do końca listopada, a pierwsze czytanie ustawy budżetowej miałoby się odbyć 7 grudnia), przygotowanego przez poprzedniego ministra finansów będzie jednak dość istotnym testem wiarygodności nowej ekipy w kwestii zarządzania finansami państwa. W tym kontekście, po trudnym początku, przyszedł wreszcie czas na pozytywny sygnał z Ministerstwa Finansów.
Resort ten poinformował mianowicie w oficjalnym komunikacie, że nie widzi podstaw do zmiany podstawowych założeń makroekonomicznych, uwzględnionych w gotowym już projekcie budżetu. Przypomnijmy, że wzrost PKB założono dość realistycznie na poziomie 4,3%, a inflację konserwatywnie na poziomie 1,5%. W świetle ostatnich wypowiedzi premiera (sugerujących, że wzrost gospodarczy w przyszłym roku wyniesie ok. 5%, a inflacja nieco powyżej 2%) powstaje jednak pytanie, czy Rada Ministrów podtrzyma założenia rekomendowane przez ekspertów ministerstwa. Jeśli tak, to od strony założeń makroekonomicznych przyszłoroczny budżet można ocenić jako ostrożny i wiarygodny. Byłby to niewątpliwie gest dobrej woli wobec rynku finansowego.