Chętnych do kupowania amerykańskich akcji nie brakuje, kiedy ich kursy spadają. Natomiast jeśli przychodzi do kupowania papierów po coraz wyższych cenach, inwestorzy zaczynają uważnie oglądać każdego dolara. Po serii podwyżek stóp procentowych i sezonie huraganów wcale nie są przekonani, że amerykańska gospodarka będzie w dalszym ciągu rozwijać się w szybkim tempie. Na wykresie to niezdecydowanie znalazło odbicie w fałszywych sygnałach kupna z przełomu 2004 i 2005 roku oraz z sierpnia 2005 roku.
S&P 500 znów powtarza schemat z przeszłości. Wartość indeksu rośnie, jednocześnie spada zmienność, mierzona wskaźnikiem ATR. Budowaniu tegorocznych wierzchołków towarzyszą minima na wykresie zmienności. W tej chwili ATR z 10 sesji ma wartość ok. 10 punktów, tymczasem zakończeniu trendu wzrostowego na S&P 500 następowało przy zmienności wynoszącej 7,5-8 pkt.
Klin? Raczej nie
S&P 500 ma za sobą pięć kolejnych wzrostowych tygodni. To najdłuższa taka seria, od przełomu 2003 i 2004 roku, kiedy indeks rósł przez 9 kolejnych tygodni. Wykres indeksu zbliża się już do linii trendu, poprowadzonej po szczytach ze stycznia 2004, grudnia 2004 oraz marca 2005 roku, którą część analityków identyfikuje jako górne ograniczenie długoterminowego klina wzrostowego, obejmującego notowania od początku 2004 roku. Tak rozległa formacja miałaby kończyć długoterminowy trend wzrostowy, zapoczątkowany jeszcze w 2003 roku. Thomas Bulkowski, autor "Encyclopedia of Chart Patterns", badacz skuteczności formacji technicznych na rynku amerykańskim, wyznacza maksymalny czas kształtowania się klina na cztery miesiące. Tymczasem klin na S&P 500 powstaje już przeszło 22 miesiące.
Wątpliwości wokół formacji klina nie oznaczają, że opisywana (widoczna na wykresie) linia trendu nie zadziała. Zasygnalizowały to notowania ze środy - ostatnia "prawdziwa" sesja w mijającym tygodniu Święta Dziękczynienia. Cztery wcześniejsze sesje S&P kończył w pobliżu dziennego maksimum i na wykresie powstawały białe świeczki z minimalnymi cieniami. W środę świeca miała już wyraźny górny cień, takiej samej wielkości jak cały korpus. Jej negatywną wymowę osłabia niski (znacznie poniżej średnich wartości) obrót.