Reklama

Zgubione 100 mln złotych

32 mln zł zainkasuje za dwie kluczowe spółki portfelowe - Data.com i Pro Futuro - NFI Jupiter. Biorąc pod uwagę aktualną wartość bilansową firm w księgach NFI, fundusz straci na transakcji ponad 5 mln zł. Gdyby uwzględnić włożoną przezeń w oba projekty gotówkę, straty urastają do ponad 112 mln zł.

Publikacja: 29.11.2005 06:51

Kupujący to holenderski Linx Telecommunications. Przejmie 1,94 mln akcji Data.com (56,95% kapitału i głosów na WZA) oraz 5,9 tys. walorów Pro Futuro (74,92%). Zapłaci za oba pakiety 32 mln zł.

Warunki do spełnienia

Kontrakt ma warunkowy charakter. Aby został zrealizowany, Linx musi m.in. uzyskać zgodę prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz zezwolenie rady dyrektorów i swoich akcjonariuszy. Będzie mógł przejąć akcje, o ile inni udziałowcy telekomunikacyjnych przedsiębiorstw nie wykonają prawa pierwokupu, a od inwestora otrzymają oferty nabycia należących do nich papierów. Jupiter musi też zostać zwolniony z udzielonego Pro Futuro zabezpieczenia spłaty kredytu. Ponadto Holendrzy powinni podpisać "z wierzycielem Pro Futuro porozumienie dotyczące zobowiązań spółki wynikających z umowy inwestycyjnej/przedemisyjnej". Jeśli im się to nie uda, mogą zrezygnować z transakcji. Chodzi najprawdopodobniej o długi wobec Tel-Energo (obecnie Exatel), firmy zależnej od Polskich Sieci Elektroenergetycznych. Tel-Energo zgodziło się w 2002 r. na objęcie w okresie czterech lat obligacji zamiennych Pro Futuro o wartości ponad 64 mln zł. Przy czym większość środków miała powrócić do wierzyciela jako opłata za dzierżawę łączy. Niewielka transza obligacji została od razu skonwertowana na akcje Pro Futuro. Generalnie jednak inwestor zdecydował się objąć papiery dłużne, a nie akcje w związku z rozbieżnościami dotyczącymi wyceny tych ostatnich. - Mamy 0,95% akcji Pro Futuro, obligacje spółki i zobowiązania wynikające z bieżącej działalności operacyjnej - przyznaje Paweł Byra, rzecznik Exatela. Z naszych informacji wynika, że wartość nominalna papierów dłużnych należących do wierzyciela to około 32 mln zł.

Nieudany projekt

Żaden NFI nie zrealizował większej inwestycji niż zakup Pro Futuro. To była sztandarowa lokata Jupitera - miała być motorem wzrostu wartości funduszu. Od dawna wiadomo było jednak, że nie spełni pokładanych w niej nadziei. Wartość bilansowa akcji Pro Futuro należących do funduszu wyniosła na koniec września 24,8 mln zł. Tymczasem NFI zainwestował w spółkę 118 mln zł. Do tej pory utworzył rezerwy na przeszło 93 mln zł. W przypadku drugiej firmy działającej w obszarze telekomunikacji i teleinformatyki, czyli Data.com, sytuacja wygląda podobnie. Wartość bilansowa papierów to prawie 12,7 mln zł. NFI zainwestował w przedsiębiorstwo 26,3 mln zł, ale utworzył odpisy opiewające na 13,7 mln zł.

Reklama
Reklama

Na transakcji z Holendrami Jupiter straci w sumie - w ujęciu księgowym - 5,5 mln zł. O tyle kwota, którą od nich otrzyma, jest mniejsza od wartości bilansowej sprzedawanych akcji.

Różnica nie jest porażająca, co tłumaczy spokojną reakcję inwestorów. Na wczorajszej sesji kurs NFI spadł o 1,8%, do 2,78 zł. O tym, że kontrakt nie przeszedł bez echa, świadczy wolumen obrotów (191,2 tys. sztuk), kilkakrotnie wyższy od średniej miesięcznej.

Utracona gotówka

NFI lokował w Pro Futuro i Data.com pieniądze ze sprzedaży innych przedsiębiorstw portfelowych (w tym otrzymanych od Skarbu Państwa). Kiedy inne fundusze myślały już o zwrocie tak wygospodarowanej gotówki akcjonariuszom (np. poprzez skup własnych akcji w celu umorzenia), przedstawiciele Jupitera zapewniali, że inwestycje w telekomunikacyjne firmy przyniosą ponadprzeciętną stopę zwrotu. W sumie Jupiter w gotówce wyłożył na zakup spółek ponad 144 mln zł (co dawało wówczas ponad 1/3 aktywów netto). Z tego, o ile wszystko dobrze pójdzie, odzyska ledwie 22%. I to nie licząc utraty wartości pieniądza w czasie. Zakup Pro Futuro i Data.com miał miejsce w czasie "internetowej gorączki".

Z drugiej strony, niektórzy akcjonariusze mogą być zadowoleni, że przygoda z teleinformatyką nie skończyła się dla NFI jeszcze gorzej. Pro Futuro od dawna notuje słabe wyniki. W ciągu trzech kwartałów br. wypracowało zaledwie 36 mln zł przychodów i 2,4 mln zł straty przed opodatkowaniem. W tym samym czasie Data.com przy 24,5 mln zł sprzedaży zarobiła przed opodatkowanKomentarz

Czas weryfikuje

Reklama
Reklama

założenia

- Rozwój Pro Futuro jest przykładem niezwykle efektywnej realizacji złożonego projektu inwestycyjnego - mówił w marcu 2001 roku Janusz Pałucki, wtedy wiceprezes Jupitera i szef rady nadzorczej teleinformatycznej spółki. Podobne zapewniania pojawiały się też później. Szkoda że powikłania "internetowej choroby" występują tak długo

i są tak bolesne dla akcjonariuszy NFI. Gdyby już przed laty otrzymali gotówkę, zrobiliby z niej pewnie lepszy użytek. Fundusz ma też coś na swoją obronę. Jak mówią jego przedstawiciele, w swoim czasie tylko Warren Buffett nie poddał się internetowej histerii. Dlatego pewnie wciąż jest giełdowym guru.

Janusz Koczyk, prezes NFI Jupiter

Policzmy w uproszczony sposób enterprise value (EV) dla tej transakcji. Musimy wziąć pod uwagę kwotę, którą oferuje nam inwestor, i długi Pro Futuro - bo na tej spółce możemy chyba skupić uwagę. Następnie sumę dzielimy przez spodziewaną przez nas tegoroczną EBITDA (zysk operacyjny plus amortyzacja - przyp. red.) przedsiębiorstwa. Biorąc pod uwagę, że kończy się listopad, mamy już chyba bardzo przybliżone jej szacunki. Okazuje się, że ostateczny wynik znajduje się na poziomie około 7. To dość przyzwoity rezultat w tych czasach w odniesieniu do firm telekomunikacyjnych.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama