- To nie jest nasz budżet, to jest budżet poprzedniej ekipy, ale my dokonaliśmy w nim daleko idących przesunięć na kwotę 5 mld zł - powiedział premier Kazimierz Marcinkiewicz po posiedzeniu rządu. W największym stopniu zmieniły się dochody - wzrosły o ponad 2,8 mld zł. Ten wzrost nastąpił mimo braku podwyżek podatków.
Dochody większe
- Stanie się tak dzięki lepszemu wykorzystaniu środków unijnych - wyjaśnił premier. - W tym roku jest ono skandalicznie niskie, ale mamy nadzieję, że w przyszłym roku sięgnie ok. 50%, a to oznacza dodatkowe wpływy z VAT dla budżetu.
Wzrostowi przychodów z VAT ma także służyć program rozwoju budownictwa mieszkaniowego. Rząd liczy także na wzrost konsumpcji, napędzony robotami publicznymi ("w tym roku nie wykorzystaliśmy 2 mld zł na budowę autostrad" - mówił premier) oraz waloryzacją rent i emerytur ("mamy 6 mld zł na waloryzację").
Ale spore znaczenie dla przyszłorocznych dochodów mają wyniki budżetu w tym roku. Dzięki podwyższeniu szacunku wpływów budżetowych w 2005 r. można było podwyższyć prognozę dochodów na 2006 r. Na dodatek niektórzy ekonomiści uważają, że rząd przesunął spływ części podatków na 2006 r., aby poprawić stan przyszłorocznego budżetu. Świadczyć o tym może fakt, że tegoroczny deficyt budżetowy według prognoz MF ma wynieść ok. 31 mld zł, gdy wcześniej pojawiały się sugestie, iż będzie poniżej 30 mld zł.