30 grudnia spółka, producent butów, powinna przekazać akcjonariuszom dywidendę z zysku za 2004 rok. Ponieważ zarobek był bardzo wysoki, więc i dywidenda jest taka. Chodzi o 3 zł na akcję, w sumie o 4,7 mln zł. Pieniądze powinny trafić do właścicieli Protektora już w sierpniu. Decyzją NWZA termin został przesunięty na koniec roku. Uchwała, jednogłośnie poparta przez głównych udziałowców, została zaskarżona do sądu przez drobnego inwestora.
Zarząd się stara
Czy teraz obiecana wypłata nastąpi? - Termin jest nieodległy. Myślę, że się uda. Postaramy się - zapewnia prezes i jeden z głównych udziałowców lubelskiej firmy Piotr Kwaśniewski. Zmiana daty była efektem nieoczekiwanego pogorszenia się sytuacji finansowej przedsiębiorstwa. Najpierw Protektor przyznał, że spodziewany, ogromny - jak na doświadczenia spółki - wojskowy kontrakt będzie mniej rentowny niż tego typu zlecenia w poprzednich latach. Później dowiedział się, że - mimo wygranej w przetargu - w ogóle zamówienia nie otrzyma. Czy i kiedy konkurs zostanie powtórzony, nie wiadomo. Efektem jest spadek przychodów Protektora o ponad połowę w porównaniu z ubiegłym rokiem i drastyczne pogorszenie wyników.
Grudzień zapowiada się dla firmy wyjątkowo gorąco, bo poza wypłatą dywidendy ma ona jeszcze kłopot z bankiem, któremu winna jest 2 mln zł.
Jeszcze bank