Cena aluminium wczoraj spadła o kilka dolarów na tonie, ale wciąż bliska jest 16-letniego maksimum osiągniętego w poniedziałek. Do wzrostu ceny o ponad 100 USD w ciągu minionego tygodnia walnie przyczyniło się porozumienie 23 chińskich hut o zmniejszeniu produkcji tego metalu o 10%. Chiny są największym na świecie producentem i eksporterem aluminium, ale wobec rekordowych cen podstawowego surowca aluminy i drogiej energii, aż 80% tamtejszych hut ma w tym roku straty. Porozumienie ma zmusić producentów aluminy do obniżki cen.
To była jednak tylko jednostkowa przyczyna. Tendencję wzrostową cen wszystkich surowców najlepiej odzwierciedlają dane z funduszy inwestujących w te aktywa. Funduszom powiązanym z indeksami surowcowymi przybyło w minionych pięciu miesiącach 15 mld USD, 30% w porównaniu ze stanem z końca czerwca. Morgan Stanley przewiduje, że do 2010 r. w funduszach tych może być 140 mld USD wobec obecnych 65 mld USD.
Dane z lat 1959 - 2004 dowodzą, że surowce drożeją wraz ze wzrostem inflacji. Tracą natomiast w takich warunkach obligacje i akcje. Ceny konsumpcyjne w USA w listopadzie wzrosły o 4,9% w porównaniu z 3,7% przed rokiem.
Na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę aluminium w kontraktach trzymiesięcznych płacono wczoraj po południu 2216 USD, o 5 USD mniej niż na poniedziałkowym zamknięciu. W miniony wtorek na zamknięciu sesji aluminium kosztowało w Londynie 2121 USD za tonę.