Ostatnie pięć sesji nie miało wiele wspólnego z normalnym handlem na rynku. Niska aktywność sugerowała strategię wyczekiwania inwestorów. Inwestorom instytucjonalnym na rękę było utrzymanie tak wysokich cen możliwie niskim kosztem. Zbliżający się koniec roku to jednak przypuszczalnie nie jedyny powód zastoju na rynku. Innym może być fakt, że w tym tygodniu nie było zbyt wielu poważnych publikacji, a każdy miał świadomość, że następne dni będą w nie obfitować.
We wtorek zbiera się FOMC
Nowy tydzień przyniesie z sobą powrót na czołówki tematu wysokości stóp procentowych i inflacji. We wtorek będzie obradować komitet otwartego rynku (FOMC) w USA, a w piątek poznamy wielkość tamtejszej listopadowej inflacji. Nie ma większej dyskusji na temat ewentualnych scenariuszy co do wyniku wspomnianego posiedzenia. Rynek jest zgodny, że stopy zostaną podniesione o kolejne 25 pkt bazowych. Zresztą podobnego ruchu oczekuje się także na pierwszym posiedzeniu w 2006 roku. Będzie to zarazem ostatnie posiedzenie pod kierownictwem A. Greenspana. Niepewność pojawia się co do wyniku pierwszego posiedzenia FOMC, gdy szefem Fed będzie już B. Bernanke. Obecnie szacuje się (na bazie notowań Fed Fund Futures), że podwyżka o 25 pkt bazowych jest prawdopodobna na ok. 54%.
Nadzieję na zatrzymanie trwającej właśnie sekwencji podwyżek stóp procentowych dał rynkowi zapis ostatniego posiedzenia FOMC, gdzie wyraźniejsze zaczęły być głosy, że dalsze podwyżki mogą odcisnąć swoje negatywne piętno na dynamice wzrostu gospodarczego. Być może brak przytłaczającego autorytetu A. Greenspana ośmieli pozostałych członków i wpłynie na zatrzymanie podwyżek. Wprawdzie B. Bernanke także wspomina o celu inflacyjnym, ale zapewne jego ocena nie będzie tak dominująca, jak poprzednika.
Ropa obniża inflację