Indeks dużych spółek rozpoczął wczorajszą sesję na poziomie 2587,41 pkt. Przez pierwsze 5,5 godziny na rynku niewiele się działo. WIG20, pozostając zupełnie nieczułym na wpływ rosnącego od rana niemieckiego DAX, bardzo powoli się osuwał. W efekcie, krótko po godzinie 15.00 indeks przetestował okolice 2575 pkt. Wtedy też nastąpił przełom. Właściwie to raczej manipulacja, bo tak należałoby nazwać podciągnięcie indeksu dużych spółek o prawie 1% w ciągu minuty i o następne 0,4% do drugiego fixingu (wpływ wygasających kontraktów i opcji). Popyt nie zdołał jednak utrzymać (a może nie chciał?) indeksu na dziennych maksimach. Przegrał bowiem rywalizację na fixingu i ostatecznie WIG20 zakończył dzień na poziomie 2596,16 pkt.
Końcówka wczorajszej sesji doskonale oddaje charakter grudniowego handlu. Zwłaszcza tego tuż przed świętami i w okresie pomiędzy świętami a sylwestrem. Mniejsza aktywność inwestorów stwarza wówczas doskonałą okazję do dowolnego podciągania indeksów.
Jako że koniunktura na świecie oraz czynniki okołorynkowe sprzyjają bykom, więc można założyć, że w ostatnim miesiącu tego roku rekord wszech czasów na WIG20 jeszcze kilkakrotnie zostanie pokonany. Prawdziwy handel rozpocznie się dopiero w styczniu. Wówczas też okaże się w jakim miejscu jest polski rynek.
W piątek na wykresie dziennym WIG20 została wyrysowana szpulka o białym korpusie. Świeca ta w żaden sposób nie wpływa na sytuację techniczną. Ta natomiast, pomimo że pojawiają się pierwsze sygnały ostrzegające przed zakończeniem zwyżki (ostatnie spowolnienie zwyżki prowadzi do pogorszenia sytuacji na dziennych wskaźnikach oraz negatywnych dywergencji), w dalszym ciągu wskazuje na kierunek północny. Tym samym realizacja zysków obecnie to zbyt pochopna decyzja. Jeżeli bowiem założyć, że indeks dużych spółek utrzyma dotychczasowe tempo wzrostu, to należy liczyć się z testem przynajmniej 2650 pkt.
Realizacja zysków już teraz jest pochopną decyzją nie tylko z punktu widzenia inwestycyjnego, ale przede wszystkim podatkowego. W końcu zawsze lepiej zapłacić podatek w 2007 roku niż w 2006 roku.