W poprzednim komentarzu pisałem, że kształtująca się na wykresie amerykańskiego S&P 500 formacja chorągiewki zapowiada krótkoterminowy ruch w górę. Tak też się stało. Już we wtorek indeks wybił się z formacji. W efekcie szybko pokonał średnioterminowy opór wynikający z listopadowego szczytu - 1268 pkt. Z jednej strony nie ulega wątpliwości, że utrzymuje się trend wzrostowy - w końcu S&P 500 znajduje się najwyżej od 4,5 roku.

Problem polega jednak na tym, że chociaż potencjał wzrostowy wynikający ze wspomnianej chorągiewki nie został jeszcze zrealizowany, to indeks jest już bardzo blisko długoterminowego oporu. Barierą tą jest górne ramię ponad dwuletniego zwyżkującego klina. W marcu na tej właśnie linii zatrzymała się fala wzrostowa. W lipcu indeks zawrócił w dół, zanim nawet dotarł do tego oporu. Obecnie prosta ta przebiega nieco poniżej 1280 pkt.

Już niebawem może się zatem nadarzyć dobra okazja do większej korekty. Z uwagi na wagę wspomnianego długoterminowego oporu, przecena może być co gorsza bardziej dotkliwa niż ta w końcu listopada, kiedy to S&P 500 spadł o 1,5%. Nie da się wykluczyć, że indeks obsunie się do dołka z końca listopada - 1250 pkt. W tej chwili mniejsze natomiast wydają się szanse na pokonanie górnego ramienia klina. Gdyby do tego mimo wszystko doszło, to wtedy należałoby zweryfikować prognozy. Wydarzenie takie mogłoby zapowiadać silną falę hossy. Świadczyłoby też o przekonaniu rynku o nadchodzącym przełomie w gospodarce. W ostatnich latach zdecydowana poprawa koniunktury giełdowej wyprzedzała o kilka miesięcy moment zwrotny w dynamice produkcji przemysłowej. Na razie maleje ona od ponad roku.

W innym położeniu znajduje się Nasdaq Composite. Technologiczny indeks utrzymuje się tuż nad górnym ramieniem dwuletniego klina zwyżkującego, z którego wybił się w końcu listopada. Wybicie to nie dało co prawda impulsu do szybkiej zwyżki, ale przynajmniej teraz niedawny opór stanowi dość solidne wsparcie. Nie zdoła ono jednak uchronić Nasdaqa od przeceny, gdy dojdzie do załamania zwyżki na S&P 500.