Reklama

Nie jestem zmęczony ani znudzony

Z Leszkiem Czarneckim, głównym akcjonariuszem Getin Holdingu, prezesem Getin Banku i twórcą Europejskiego Funduszu Leasingowego, rozmawia Halina Kochalska

Publikacja: 19.12.2005 08:35

Co Pana teraz w biznesie najbardziej absorbuje?

Wymuszenie efektywności grupy. W należących do Getin Holdingu spółkach zatrudnionych jest prawie 50 członków zarządu. A, niestety, współpraca z menedżerami bywa trudna. Wszystkie firmy i ich zarządy w znacznej mierze są uzależnione od swoich osiągnięć. Bardzo trudne okazuje się z jednej strony zachowanie spójności działania grupy, a z drugiej pewnej autonomii. Uporządkowanie tych spraw oraz rozwój wewnętrzny stanowią teraz największe wyzwanie. Grupa kapitałowa powstała zaledwie dwa lata temu, a zatrudnia prawie 3 tys. osób. W TU Europa pracuje kolejnych sto.

Jakieś nowe pomysły?

Na razie wystarczy. One rzeczywiście eksplodują z dość dużą częstotliwością, ale nad niczym nowym, znaczącym teraz nie pracujemy.

Oczekiwania inwestorów wobec Pana są dość spore. Getin Holding notowany jest przy wskaźniku cena do wartości księgowej - 2,8, wyższym niż ma Millennium, Handlowy czy Kredyt Bank. Wskaźnik cena do zysku przekracza 50. W minionym tygodniu notowania znów pobiły rekord.

Reklama
Reklama

Jeśli chodzi o C/Z, są to obliczenia dla ubiegłorocznego zysku. Przy aktualnych kształtuje się w granicach 30. Ciężar odpowiedzialności, owszem, istnieje. Jest to jednak miły przejaw wiary inwestorów w to, że grupa Getinu dalej będzie się szybko rozwijać. Przychody i zyski będą rosnąć i wskaźnik C/Z powinien maleć. Jak zmienia się finansowa ocena tego typu przedsięwzięć, najlepiej pokazuje przejęcie Lukas Banku. Cztery lata temu Credite Agricole zapłacił za niego 1,4 mld zł. Wówczas uznano to za absurdalną kwotę. Bank rok w rok wykazuje ok. 250 mln zł zysku netto i pieniądze, za które został sprzedany, teraz wydają się śmieszne.

Getin też jest podobnym przykładem. Gdy dwa lata temu w publicznym wezwaniu skupowałem akcje spółki, płaciłem 76 gr. Później doszło do splitu 1:3,5. Tak naprawdę równoważny kurs wynosi teraz ok. 20 zł, czyli wzrósł niemal 30-krotnie.

Kolejne dwa lata mogą być podobne?

Zobaczymy.

Po prezentacji dla bankowców, podczas której mówiono, że należy klientów wiązać emocjonalnie z bankiem i robić na nich wrażenie, że bank jest ich adwokatem, oburzył się Pan i powiedział, że bank jest głównie po to, by przynosić zyski. Akcjonariusze nie mają chyba więc powodów do obaw, ale co z klientami?

Dla mnie takie postulaty to marketingowa nowomowa. Oczywiście, trzeba się starać, doceniać i reagować na potrzeby klienta. To jest truizm. Wielu powtarza: skupmy się na życzeniach klientów i na pewno osiągniemy dobry wynik. Nie zgadzam się. Stawiam najpierw na rentowność. Bank przede wszystkim prowadzę po to, by zarabiał pieniądze. Co nie znaczy, że potrzeby klientów są nieistotne. Gdy słyszę takie pomysły, przypomina mi się również, jak marketingowcy pięć lat temu wmawiali, że jeśli banki nie wprowadzą kanału internetowego, to upadną za dwa lata.

Reklama
Reklama

Przekornie przedstawił Pan na wcześniej wspomnianym spotkaniu pomysł na bank, który oferuje atrakcyjny produkt, głośno go wypromuje i szybko zapomina o sprawie.

My tak jednak nie działamy. Staramy się uplasować bank pośrodku. Pomiędzy efektywnością i szybkim działaniem a silnym budowaniem lojalności klienta.

Jeśli chodzi o klientelę, Getin Bank postrzegany jest jako instytucja dla osób mniej zamożnych.

Bardziej niż na konkretnych klientach koncentrujemy się na określonych produktach. Rzeczywiście, w znacznej mierze kredyty konsumenckie biorą osoby o niższych dochodach, podobnie jak kredyty na używane samochody. Ale chcemy też wejść na rynek kredytów na zakup nowych samochodów. Podobnie jak karty kredytowe czy finansowanie małych firm oraz kredyty hipoteczne - to wszystko oferta dla wyższej klasy średniej. Nie można więc nas prosto zaszufladkować. Choć ludzie o niskich dochodach są u nas mile widziani i większość niewielkich depozytów pochodzi, wbrew pozorom, właśnie od nich.Który biznes jest trudniejszy - leasing czy bankowość?

Zdecydowanie bankowość. Bank jest dużo bardziej złożonym przedsiębiorstwem niż firma leasingowa.

W momencie sprzedaży Europejskiego Funduszu Leasingowego był on wart 1,5 mld zł. Getin Holding wyceniany jest już przez giełdę dwa razy wyżej. Nie obawia się Pan, że w politycznej atmosferze, z jaką zaczynamy mieć do czynienia, nie będzie Pan mógł sprzedać banku zagranicznemu inwestorowi? Tak, jak udało się to przed laty z EFL-em.

Reklama
Reklama

Namawia mnie Pani do przestępstwa. Informacja, czy kiedykolwiek zamierzam pozbyć się udziałów w spółce, oznacza ujawnienie jej strategicznych celów.

A nie zamierza Pan?

Zapewniam, że na razie nie jestem ani zmęczony, ani znudzony Getin Bankiem, Getin Holdingiem czy TU Europa. I niech to posłuży za odpowiedź.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama