Takie są wyniki trwającego rok powszechnego spisu ludności, które opublikowano wczoraj w Pekinie. Okazało się, że we wcześniejszych obliczeniach nie brano pod uwagę milionów firm. Po uwzględnieniu ich dorobku Chiny aż o trzy miejsca mogą awansować na liście największych światowych gospodarek, na czwartą pozycję, przed Wielką Brytanią.
Spis zwiększył ubiegłoroczny produkt krajowy brutto o 285 mld USD do prawie 2 bln USD. Większość odkrytych firm działa w branży usługowej, która rozwija się szybciej niż produkcja przemysłowa. Przedsiębiorstwa handlowe, ubezpieczeniowe itp. dały prawie 93% dodatkowego dochodu wykazanego w spisie. Wynika też z niego, że usługi wygenerowały 40,7% produktu krajowego brutto w ub.r., a nie 31,9%, jak pierwotnie obliczano. Taki udział usług w tworzeniu PKB jest wciąż bez porównania mniejszy niż w najbardziej nowoczesnych gospodarkach, ale Chiny ustępują też pod tym względem takim krajom jak Rosja czy Republika Południowej Afryki, gdzie z usług pochodzi ponad 60% PKB.
Nowa prognoza chińskiego PKB na 2005 r. sięga 2,16 bln USD, przyjmując zakładane przez rząd 9,4-proc. tempo rozwoju. OECD przewiduje, że brytyjski PKB wart 2,13 bln USD zwiększy się w tym roku o 1,7%, też do 2,16 bln USD. PKB Stanów Zjednoczonych, największy na świecie, obliczany jest na ok. 11,7 bln USD, co ponaddwukrotnie przewyższa PKB Japonii, zajmującej drugie miejsce w tej klasyfikacji. Do końca przyszłego roku chińska gospodarka może stanowić już połowę japońskiej. Zmieniłoby to równowagę sił w tym rejonie.
Tak nagłe i niespodziewane wzbogacenie się Chin - w ciągu jednej nocy przybyło im tyle, ile Australia wypracowuje przez cały rok - zwiększa rolę Pekinu w międzynarodowych debatach gospodarczych i politycznych. Ale wytrąca też tamtejszym władzom koronny argument, którym szermowały, broniąc zaniżonego kursu waluty. Tani juan miał po-
móc w dogonieniu najbogatszych. I okazało się, że pomógł już tak bardzo, że nic nie usprawiedliwia dalszego stymulowania chińskiego eksportu w ten właśnie sposób.