Giełdowa spółka sfinalizowała zapowiadaną w listopadzie transakcję z firmą Olav Fashion z Birmingham oraz Leszkiem Bergerem. Przejęła 100% udziałów w Pabia-Fashion Sp. z o.o. z Łodzi. Ostatecznie Próchnik zapłacił 3,1 mln zł. Z tego 2,5 mln zł to kwota przewidziana w umowie przedwstępnej, a 600 tys. zł - wynikająca ze "wzrostu wartości udziałów w Pabia-Fashion". Chodzi o to, że Olav Fashion zrezygnowała z zagwarantowanej we wstępnym kontrakcie możliwości przejęcia dwóch bardzo atrakcyjnie zlokalizowanych sklepów firmowych Pabii-Fashion. W efekcie Próchnik powiększy sieć nie o 23, ale o 25 sklepów. I dlatego musi więcej zapłacić. Jak wynika z naszych informacji, w planach ma rozbudowę salonów, by powiększyć ich średnią powierzchnię (teraz kilkadziesiąt metrów kwadratowych). Właścicielem sieci stanie się 1 stycznia 2006 r.

Pabia-Fashion zajmuje się głównie dystrybucją odzieży damskiej poprzez sklepy zlokalizowane przede wszystkim w centrach handlowych. Jak informował Próchnik, konieczne będzie "niewielkie" dokapitalizowanie przejętej firmy. Nie jest jasne, pod jaką marką będą działać jej placówki. Jeszcze kilka miesięcy mają prawo używać brandu Pabia, należącego do masy upadłości firmy Pabia. Próchnik nie wyklucza przejęcia marki, jeśliby się okazało, że będzie to korzystne z punktu widzenia obrotów w tej sieci. W innym przypadku nastąpi zmiana marki na Próchnik.

Transakcja z dotychczasowymi właścicielami Pabii-Fashion została sfinansowana dzięki wolnym środkom z emisji akcji sprzed paru miesięcy (Próchnik wycofał je z inwestycji giełdowych). Ale to jest, jak informował zarząd, tymczasowe rozwiązanie - do momentu zrealizowania nowej emisji, mającej zapewnić firmie odzieżowej wpływy w wysokości w sumie 22 mln zł. Nie jest jasne, jak długo ta "prowizorka" potrwa. Publiczna oferta Próchnika opóźnia się ze względu na uwagi KPWiG do prospektu (nie został zatwierdzony w najkrótszym możliwym terminie). Jak informowaliśmy, nie jest wykluczone, że Próchnik będzie musiał zwołać NWZA w celu poprawienia uchwał dotyczących emisji. A to oznacza co najmniej kilka tygodni opóźnienia.