Kolejny raz potwierdza się statystyczna reguła, zgodnie z którą ostatni tydzień grudnia przynosi zwyżkę notowań. Po wybiciu z niemal dwumiesięcznego zwyżkującego klina kurs kontraktów szybko idzie w górę. Nieznacznej korekty na ostatnich dwóch sesjach nie należy jeszcze odczytywać jako zagrożenia dla utrzymującej się tendencji. To raczej odpoczynek byków przed kolejnym atakiem.
Stabilna tendencja wzrostowa z ostatnich tygodni prawdopodobnie niedługo odejdzie jednak w przeszłość. Od dłuższego czasu mamy do czynienia z bardzo nietypowym zjawiskiem. Od dwóch miesięcy kurs futures szybko idzie w górę przy jednoczesnym stopniowym spadku obrotów oraz malejącej zmienności (wskaźnik ATR znajduje się najniżej od połowy września). Średni wolumen z pięciu kolejnych sesji spadł właśnie poniżej 16 tys. kontraktów. To poziom najniższy od połowy czerwca. Przed trzema miesiącami 5-dniowa średnia przekraczała 35 tys. sztuk. Bardziej zmienna średnia wolumenu z 10 sesji zmalała poniżej 11 tys. sztuk. W tym kontekście trwająca zwyżka notowań jest raczej efektem zmniejszania się podaży, niż ciągłego napływu świeżego kapitału. Wygląda na to, że im dłuższa jest obecna fala wzrostowa, tym mniej graczy jest chętnych do otwierania długich pozycji w obawie przed silną korektą. Z drugiej strony, posiadacze takich pozycji wstrzymują się z realizacją zysków do momentu pojawienia się takiej korekty. Taka sytuacja będzie trwać do momentu, aż już niemal nikt nie będzie gotowy wyłożyć gotówki albo dojdzie do ostatniego zrywu kupujących i spektakularnej ostatniej fali zwyżkowej.
Są małe szanse, by styczeń był równie udany dla posiadaczy długich pozycji. Prawdopodobnie wzrośnie zmienność i ryzyko. Świadczy o tym także coraz większe wykupienie. Odchylenie od średniej z 45 sesji sięga 10% - to najwięcej od schyłkowej fazy wzrostu we wrześniu.