Ugrupowania, które popierały utworzenie rządu Kazimierza Marcinkiewicza, zaczęły obecnie wysuwać żądania zwiększające ich wpływy polityczne.
Samoobrona zasygnalizowała wczoraj, że chce współrządzić państwem, a prasa podała, że partia ta jest zainteresowana objęciem czterech resortów - rolnictwa, polityki społecznej, gospodarki i ochrony środowiska. Według mediów Liga Polskich Rodzin (LPR) natomiast mogłaby otrzymać fotel marszałka Sejmu.
"Jest możliwość porozumienia się co do pakietu ustaw. Negocjowanie z ustawy na ustawę jest mało racjonalne, ale jest to dyskusja na temat współpracy w parlamencie" - powiedział przewodniczący klubu parlamentarnego PiS Przemysław Gosiewski. Cytowany przez Gazetę Wyborczą prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński powiedział natomiast, że ewentualne porozumienie parlamentarne mogłoby dotyczyć uchwalenia około 10 ustaw.
"Mechanizm, który zapewniał wsparcie LPR i Samoobrony dla naszego rządu się zepsuł. Dążymy do jego naprawy. (...) Nie, my chcemy zawrzeć porozumienie, ale nie koalicję" - powiedział Gazecie Jarosław Kaczyński.
Politycy PiS powtarzają, że jeśli nie uda się porozumieć w sprawie budżetu wówczas wyjściem będą przedterminowe wybory. Liczą, że budżet zostanie jednak przyjęty. "Nie widzę zagrożenia, że budżet nie zostanie przyjęty. Wszystkie ugrupowania dobrze wiedzą, jakie są konsekwencje jego odrzucenia - rozwiązanie Sejmu i przedterminowe wybory" - powiedział rzecznik PiS Adam Bielan w wywiadzie dla wtorkowej Rzeczpospolitej. Sam premier Marcinkiewicz jest optymistą i deklaruje, że będzie przekonywał posłów do poparcia ustawy budżetowej.