Przypomnijmy, że w trzech pierwszych kwartałach 2005 r. wskaźnik EBITDA Orlenu wyniósł 3,7 mld zł, ROACE zaś sięgnął aż 18,4%.
Dla Sławomira Sklindy, analityka z DI BRE Banku, podniesienie np. prognoz dla zysku EBITDA byłoby zaskoczeniem: - Z moich obliczeń, w których uwzględniłem już konsolidację z Unipetrolem, wynika, że Orlen może w 2009 roku liczyć na wskaźnik sięgający 5 mld zł - mówi specjalista.
Najważniejszy jest upstream
W opinii analityka DI BRE Banku, ważne miejsce w ulepszonej wersji strategii powinna zająć kwestia poszukiwań i wydobycia ropy naftowej. - Bagatelizowane dotychczas ryzyko, wynikające z pozyskiwania surowca wyłącznie z rosyjskich źródeł, teraz się materializuje - uważa Sławomir Sklinda. Jego zdaniem, wskazały na to: ograniczenia dostaw o 40% dla Litwy i o 10% dla Polski czy kłopoty koncernu KazMunajGaz z przesyłem ropy przez Federację Rosyjską. - Dlatego spodziewam się, że Orlen tym razem pokaże konkretne regiony potencjalnego upstreamu oraz spodziewane nakłady inwestycyjne - dodaje.
Takich oczekiwań nie ma Sebastian Słomka z BDM PKO BP. Jego zdaniem, mimo niedawnych deklaracji premiera Kazimierza Marcinkiewicza, nie ma żadnych gwarancji, że PKN w najbliższym czasie zdobędzie dostęp do jakichkolwiek pól roponośnych. Analityk dodaje, że taka inwestycja, wobec dzisiejszych cen ropy, jest o kilka lat spóźniona. Pozyskanie terenów roponośnych oznaczałoby konieczność przebicia przez Orlen ofert wielkich graczy, co wcale nie musi być opłacalne. - Dlatego raczej nie spodziewałbym się tu żadnych konkretów - dodaje specjalista. - To nie oznacza, że Orlen nie powinien śmielej poszukiwać okazji.
Sebastian Słomka, poza nowymi celami finansowymi koncernu, jest ciekaw informacji o inwestycjach. Przypomnijmy, że - zgodnie z niedawnymi deklaracjami prezesa Chalupca - Orlen do 2009 roku przeznaczy na inwestycje ponad 14 mld zł (czyli ok. 3,4 mld zł rocznie). Przed rokiem, gdy nie uwzględniano jeszcze inwestycji w czeski Unipetrol ani Orlen Deutschland, mówiono o kwocie "tylko" 8,5 mld zł.