Wczoraj o godz. 15.00 upłynął termin na składanie dokumentacji przetargowej w Urzędzie Regulacji Telekomunikacji i Poczty. Operatorzy już kolejny raz czekali niemal do samego końca, by złożyć oferty na trzy pasma kanałów GSM 1800. Nic dziwnego - o wygranej w konkursie decyduje algorytm biorący pod uwagę przede wszystkim cenę i "zachowanie warunków konkurencji". Chętni na częstotliwości próbują się więc dowiedzieć maksymalnie dużo o posunięciach swoich rywali, zanim wpiszą do dokumentów ostateczne sumy.
Roaming krajowy wystarczy
Tym razem zwlekała spółka P4, właściciel kanałów UMTS przyznanych w przetargu w maju ub.r. (konkurs był wtedy prowadzony z przetargiem na GSM 1800, potem unieważnionym). Udziałowcami spółki są fundusz Novator (70%) i Netia (30%). Przedstawiciele P4 przynieśli wczoraj do siedziby URTiP przygotowane oferty, nie zdecydowali się jednak na ich złożenie. - Ta technologia nie umożliwia świadczenia usług multimedialnych, a w perspektywie kilku lat zostanie wyparta przez UMTS - tłumaczyła Magdalena Sawicka, rzecznik P4. Wcześniej jednak Netia otwarcie przyznawała, że P4 potrzebuje GSM, aby rozpocząć działalność jako czwarty operator. Wczorajsza decyzja spółki oznacza zapewne, że jest ona blisko podpisania umowy o wykorzystanie sieci GSM (tzw. roaming wewnętrzny) z jednym z obecnych operatorów. Spekuluje się, że jest to Polkomtel. W takiej sytuacji nie musiałaby budować własnej sieci. Z podobnych powodów Tele2 nie wziął udziału w konkursie.
Usługi konwergentne
Chętni na GSM 1800 jednak się zjawili. O jedno pasmo stara się PTK Centertel, operator sieci Orange. - Naszym problemem jest to, że mamy mniejszą liczbę kanałów GSM niż nasi konkurenci. To grozi naszemu rozwojowi w dużych miastach - tłumaczył Jacek Kalinowski, rzecznik spółki.