Po ostatniej serii zwyżek mamy w końcu sesję, w czasie której ceny spadały. Zakończyliśmy notowania pod poziomem piątkowego zamknięcia. Skala spadku jest raczej średnia, ale pamiętając, że jeszcze w południe byliśmy znacznie wyżej, i tak robi wrażenie. Nauczona sytuacją z poprzedniego tygodnia część graczy wydaje się tym razem spokojniejsza. Widać to po zakupach, do jakich dochodziło jeszcze w końcówce notowań. Kto kupował, liczył, że także i ta korekta zakończy się równie szybko, jak poprzednia.
Spadek LOP sugeruje, że źródłem podaży byli głównie gracze zamykający długie pozycje. Tym samym spadek ma małe szanse na kontynuację. Przy czym nie oznacza to wcale, że będzie on trwał tylko jedną sesję. Nie jest wykluczone, że korekta tym razem nie tylko się wydłuży w czasie, ale także będzie znacznie głębsza. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że wczoraj nie osiągnęliśmy nawet pierwszego poważniejszego poziomu zniesienia, czyli 38,2%. Ten znajduje się w okolicy 2830 pkt. Dziś zapewne przyjdzie nam się tam znaleźć i wcale nie jest powiedziane, że nie będziemy jeszcze niżej.
Rozważania co do głębokości korekty są miłą zabawą i pozwalają ćwiczyć szare komórki. Ich przydatność jednak na tym się kończy. Dopóki spadek nie osiągnie poziomu wsparcia, który może zmienić ocenę rynku, pozostaje nam się tylko przyglądać. Na razie takim poziomem jest ostatni lokalny dołek sprzed tygodnia. Nadal nie ma możliwości podniesienia tego wsparcia, co martwi byków, ale ma też i swoje dobre strony. Rynek jest rozchwiany, co pokazała choćby ostatnia sesja, a oddalone wsparcie sprawia, że można spokojnie się temu rozchwianiu przyglądać Dopiero nowy lokalny dołek położony wyżej pozwali nam na uaktualnienie poziomów, których pokonanie mogłoby wywołać reakcję.