Świetny początek sesji na rynku kasowym, choć odbywał się na kosmetycznych obrotach, przesądził o pozytywnych nastrojach i pozwolił zbliżyć się do piątkowej luki bessy (WIG20). Optymizm rynku terminowego w pokonaniu tej bariery podaży stał się samospełniającą się przepowiednią, bo rozciągnięcie bazy do ponad 40 pkt zapoczątkowało serię koszykowych zleceń kupna, a to dało impuls do dynamicznego wzrostu i do końca sesji wciągało coraz szersze grono inwestorów do tej rozgrywki.

Z jednej strony, dziwny to moment na wyskok, bo mieliśmy święto w USA, wyczekiwanie na dane makro w Polsce oraz pogłębiającą się polityczną niepewność. Z drugiej jednak strony, bardzo często właśnie na sesjach z niskimi obrotami duzi inwestorzy chcą wykorzystać bierność podaży do spekulacyjnego podniesienia rynku. Możliwość arbitrażu mocno sprzyjała temu ruchowi, tak samo jak jako silny argument wskazałbym, uznawany przez niektórych za bardzo egzotyczny, rynek turecki. Wielokrotnie już pokazywałem znaczący wpływ także tych rynków emerging markets. Wczorajszy wzrost po ostatniej przerwie w notowaniach (aż +4,11%) przypomniał niektórym zagranicznym funduszom o sile naszego regionu. Zresztą nieco mniej egzotyczna Rosja też imponująco bije ostatnie rekordy, rosnąc kolejny raz ponad 4%.

Jednocześnie przestrzegałbym przed uznawaniem tej sesji za przełomową. Jeśli spojrzymy na styczniową zmienność, to co chwila musielibyśmy zmieniać zdanie. Dzienna średnia punktowa zmiana na zamknięcie notowań w przypadku indeksu WIG20 wynosiła aż 38 pkt (80 pkt 4 stycznia), a w przypadku kontraktów 42,5 pkt (różnica między maksimum a minimum sesji osiągnęła 115 pkt 9 stycznia). Tak silne wahania są charakterystyczne dla obecnego etapu trendu i wczorajsze wydarzenia tylko się w to wpisują.