Według Kaczyńskiego, od 29 grudnia, kiedy Sejm przyjął wbrew stanowisku rządu drugą ustawę o tzw. becikowym, nastąpił kryzys, ponieważ mniejszościowy rząd PiS nie może już liczyć na głosy sejmowej większości, która przyjmuje ustawy wbrew PiS.
"Tego się nie da kontynuować. Stan, który sam w sobie jest poważnym kryzysem władzy. I stąd trzeba jasno sobie uświadomić, że są dwa rozwiązania: albo znajdziemy jakiś sposób na to, by rząd poparcie miał, albo są następne wybory" - powiedział Kaczyński podczas środowej konferencji prasowej.
Jednocześnie stwierdził, że rozmowy z Samoobroną i PSL zostają zerwane.
"Próba skonstruowania koalicji, o której była mowa w ostatnich dniach, spotkała się z niezwykle gwałtownym sprzeciwem ze strony znacznej części opinii publicznej. Wiem także, że prezydent Rzeczpospolitej uważa, że np. w rządzie nie mogą być osoby karane za przestępstwa i to jest oczywiście pogląd, który był podnoszony także w trakcie rokowań" - wyjaśnił szef PiS.
Stąd, według szefa partii rządowej, pojawiła się potrzeba "jeszcze jednego początku". Dlatego wysłał szefom partii parlamentarnych - z wyjątkiem Wojciecha Olejniczaka z SLD - list z propozycją zawarcia porozumienia.