- Panuje teraz dość powszechne przekonanie, że ceny ropy naftowej na obecnym wysokim poziomie pozostaną jeszcze przez jakiś czas, a może być jeszcze gorzej - powiedział Issing w wywiadzie udzielonym agencji Bloomberga. Dodał jednak, że wynikające z tego ryzyko dla 12 krajów strefy euro "wyraźnie się zmniejszyło". - Prawie wszystkie dane wskazują, że wzrost gospodarczy trwa i umacnia się - stwierdził Issing.
Europejski Bank Centralny, który w poprzednim miesiącu podniósł stopy procentowe po raz pierwszy od pięciu lat, próbuje wspierać rozwój gospodarczy poprzez kontrolowanie inflacji po zwyżce cen ropy o 40% w ub.r. Uwagi Issinga o perspektywach wzrostu gospodarczego były nieco bardziej optymistyczne od opinii w tej kwestii szefa EBC Jeana-Claude Tricheta, przedstawionych 12 stycznia po posiedzeniu banku (nie zmieniono wówczas stóp). Trichet zapewnił wtedy, że bank będzie "bardzo dokładnie monitorował" sytuację w gospodarce.
- To, co powiedział Issing, jest zgodne z koncepcją EBC dalszego podnoszenia stóp procentowych. Rynek bierze to pod uwagę - przyznał Ian Stewart, główny europejski ekonomista w londyńskim biurze Merrill Lynch.
Ropa naftowa jest teraz o 36% droższa niż przed rokiem. Coraz bardziej prawdopodobne stają się więc pracownicze żądania wyższych płac, które zrekompensowałyby większe rachunki za energię i droższą benzynę. - Takie niebezpieczeństwo jest tym większe, im dłużej utrzymują się wysokie ceny ropy - powiedział Issing. - Wyrównywanie uszczerbku w dochodach podwyżkami płac nikomu by nie pomogło, bo w rezultacie rosłoby bezrobocie i inflacja - ostrzegł.
Wzrost cen produkcyjnych w Niemczech, największej europejskiej gospodarce, był w grudniu najwyższy od ponad 20 lat - poinformował wczoraj Federalny Urząd Statystyczny. Średnia inflacja w strefie euro wyniosła w ub.r. 2,2%, przekraczając cel EBC wyznaczony na poziomie 2%. Przekroczenia tego limitu bank spodziewa się również w tym roku.