Cena miedzi zakończyła miniony tydzień lekkim spadkiem, ale wciąż utrzymuje się na poziomie 4600 USD za tonę. Niewielkie zniżki z czwartku i piątku spowodowała informacja o wzroście zapasów monitorowanych przez londyńską giełdę. Wynoszą one 106,6 tys. ton i są największe od września 2004 r. Nastroje na rynku uspokoiły się też po najnowszych informacjach z Chile. Prawie 80% strajkujących górników przystąpiło do pracy w kopalni El Teniente.

Główny urząd planowania w Chinach przewiduje, że w najbliższych kilku miesiącach ceny miedzi nadal będą wysokie. W ub.r. miedź zdrożała o 40%. Przyczyniły się do tego zwiększone zakupy funduszy i rosnący popyt w Chinach. Zużycie miedzi elektrolitycznej wzrosło tam o 10%, do 3,6 mln ton, z czego 2,5 mln ton wyprodukowano na miejscu, a reszta pochodziła z importu. Największy brytyjski fundusz emerytalny Hermes zainwestował już 1 mld funtów (1,8 mld USD) w fundusze surowcowe.

Kontrakty terminowe na miedź z dostawą za trzy miesiące staniały w piątek po południu w Londynie o 14 USD, do 4585 USD za tonę. Na koniec minionego tygodnia kontrakty te kosztowały w Londynie 4615 USD.

Analitycy są na ogół zgodni co do tego, że w tym roku bardziej od miedzi zdrożeją inne metale, takie jak aluminium czy cynk. Cena tego ostatniego w piątek wzrosła o kolejne 17 USD i ustanowiła rekord na poziomie 2156 USD za tonę. Zapasy cynku monitorowane przez LME w ciągu roku spadły o 40%.