Najbliższe dni pokażą, jakie są perspektywy na stabilizację sytuacji politycznej. Pierwszym testem będzie jutrzejsze głosowanie nad projektem budżetu. W tym tygodniu okaże się także, czy Samoobrona, LPR i PSL podpiszą układ, w którym zadeklarują poparcie dla najważniejszych ustaw rządu. Część komentatorów liczy także na powrót do rokowań pomiędzy PiS a PO, zwłaszcza po piątkowym "ociepleniu" między partiami. Na ten temat PiS będzie rozmawiać dziś z prezydentem Lechem Kaczyńskim.
To on ostatecznie zdecyduje, czy rozwiązać parlament. Jest już bowiem niemal pewne, że niezależnie od wyniku jutrzejszego głosowania Sejm nie zdąży zakończyć prac nad budżetem przed końcem stycznia. Senat zajmie się ustawą 30 lub 31 stycznia. Potem senackie poprawki musi rozpatrzyć jeszcze Sejm.
20-30 procent
szans na elekcję
Pytani przez nas ekonomiści szansę na przedterminowe wybory oceniają na zaledwie 20-30%. Co stałoby się z kursem złotego, gdyby jednak do nich doszło? - Możemy być świadkami krótkookresowych wahań na rynku. Inwestorzy o mniejszej skłonności do ryzyka będą bowiem na pewien czas zamykać pozycje w złotych - uważa Marcin Mróz, główny ekonomista Société Générale. Goldman Sachs prognozuje, że w razie wyborów kurs spadnie do około 4 zł/euro, ale wróci do poziomu 3,85 zł/euro. "Fundamenty polskiej waluty pozostają dobre, wspiera ją wykorzystywanie przez gospodarstwa domowe kredytów walutowych" - czytamy w raporcie banku. HSBC ocenia z kolei, że nawet w przypadku dalszych perturbacji politycznych euro nie powinno kosztować więcej niż 3,9 zł/euro.