Reklama

Luty źle wróży S&P500

Gorsze od spodziewanych wyniki kwartalne amerykańskich korporacji zniechęciły wielu inwestorów oraz spowodowały spadek indeksów giełdowych. Obecny tydzień może być decydujący dla dalszej koniunktury na rynkach akcji, gdyż raporty kwartalne ogłosi ponad 140 firm z indeksu Standard & Poor?s 500.

Publikacja: 24.01.2006 07:24

Od niemal trzech lat wartość tego ważnego wskaźnika nie zmniejszyła się o więcej niż 10%, dlatego niektórzy analitycy uważają, że czas korekty jest bliski. W ubiegłym tygodniu gorsze od prognozowanych rezultaty kwartalne ogłosili tacy potentaci, jak: Citigroup, General Electric, Intel oraz Yahoo. Z tego powodu indeks Standard & Poor?s stracił 2% i był to najgłębszy spadek od października 2005 r.

Zdaniem analityków, rozczarowujące wyniki finansowe czołowych korporacji największej gospodarki świata są symptomem jej słabnącej dynamiki. Barry Ritholtz z nowojorskiego funduszu hedgingowego podkreśla, że pogorszenie zysków dotknęło najlepiej zarządzanych firm na świecie. - To będzie trudny rok - wyrokuje.

Najbliższa przyszłość też niesie wiele zagrożeń dla portfeli inwestorów. Dla indeksu Standard & Poor?s 500 od 1950 r. luty jest drugim najgorszym miesiącem w roku ze średnią stratą na poziomie 0,02%, wobec 0,7% dla września, który jest liderem tego rankingu sporządzanego przez Stock Trader Almanac.

Marc Pado z Cantor Fitzgerald LP twierdzi, że najbliższa korekta może wynieść nawet 10%, bo wchodzimy w najgorszy rok czteroletniego cyklu oraz w najgorszy miesiąc w roku.

Negatywnym sygnałem, zdaniem części analityków, jest też wysoki poziom optymizmu inwestorów, gdyż zazwyczaj świadczy o ich niezdolności do dalszych zakupów akcji.

Reklama
Reklama

Z raportu banku inwestycyjnego Merrill Lynch wynika, że na początku stycznia inwestorzy globalni perspektywy rynków akcji oceniali najlepiej od 10 miesięcy. Udział gotówki w ich portfelach wynosił 3,5% i był najniższy, od kiedy ML przeprowadza swoje comiesięczne ankiety. Dla Michaela Panznera z Rabo Securities USA nie byłoby niczym zaskakującym, gdyby inwestorzy zaczęli się wycofywać z rynku akcji.

Nie oznacza to jednak, że bilans roku będzie negatywny. Korekta może ostudzić nastroje i oczekiwania inwestorów, co, paradoksalnie, powinno sprzyjać późniejszej zwyżce indeksów. Marc Pado liczy nawet na 8-proc. zwyżkę S&P 500.

W najbliższym okresie inwestorzy będą jednak zaabsorbowani wynikami spółek, ostatnim posiedzeniem Federalnego Komitetu Otwartego Rynku Fed pod kierownictwem Alana Greenspana oraz wiedeńskim spotkaniem Organizacji Państw Eksporterów Ropy Naftowej (OPEC).

Bloomberg

Od połowy 2004 r. obserwowaliśmy zwiększanie się różnicy pomiędzy teoretycznym poziomem S&P 500, obliczonym na podstawie średnich wartości wskaźników C/Z oraz C/WK obejmujących okres od połowy 1988 r. a bieżącymi notowaniami tego indeksu. Można to było odczytywać jako stopniowe "przygotowywanie" się inwestorów na taki moment jak obecnie, czyli rozczarowanie wynikami kwartalnymi spółek. Średni C/Z z ostatnich ponad 16 lat wynosi 23,2, a C/ZO 20,1. Aktualnie te wskaźniki mają 18,9 oraz 17. Czy z takiego niedowartościowania rynku wynika, że gorsze wyniki spółek na dłuższą metę nie stanowią zagrożenia trwalszym spadkiem? Niekoniecznie. Wspomniana różnica jest w sporym stopniu wynikiem dysproporcji pomiędzy udziałem spółek z sektora energetycznego w ogólnej sumie zysków firm z S&P 500, który znacząco przewyższa udział tych przedsiębiorstw w indeksie. To jedna z przyczyn, dla których S&P 500 rósł przez ostatnie dwa lata w wolniejszym tempie niż zyski spółek z tego indeksu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama