To kolejne mające na celu redukcję kosztów i zwiększenie zysków posunięcie kierownictwa piątego na świecie producenta aut, pozytywnie wpłynęło na nastroje inwestorów. We Frankfurcie akcje niemiecko-amerykańskiej korporacji zyskały ponad 3%.
Dieter Zetsche, prezes firmy, w latach 2000-2004 zmniejszył zatrudnienie w Chryslerze o 40 tys. osób, by przywrócić mu rentowność, a później wziął się za Mercedesa, gdzie redukcja 8,5 tys. stanowisk produkcyjnych w niemieckich zakładach będzie kosztować 950 mln euro.
W 2004 r. kierownictwo DaimlerChryslera skłoniło pracowników Mercedesa do zgody na wydłużenie czasu pracy i przyhamowanie tempa wzrostu wynagrodzeń, zobowiązując się jednocześnie, że do 2012 r. nie będzie zwolnień. Dzięki temu porozumieniu roczne oszczędności oszacowano na blisko pół miliarda euro.
W ubiegłym roku zysk operacyjny, bez uwzględnienia kosztów reorganizacji pionu produkującego Smarta, prawdopodobnie zwiększył się w niewielkim stopniu w porównaniu z 2004 r., kiedy firma wypracowała 5,8 mld euro. Na ubiegłoroczne wyniki negatywnie wpłynęły takie czynniki, jak koszty zabezpieczenia się przed ryzykiem walutowym oraz wysokie ceny surowców, głównie metali i ropy naftowej.
DaimlerChrysler nowe posunięcia oszczędnościowe ogłosił dzień po tym, jak swój program sanacji upublicznił amerykański Ford, trzeci w światowym rankingu producentów samochodów. Zatrudnienie w północnoamerykańskich fabrykach tej firmy do 2012 r. zmniejszy się o 30 tys. osób.