Reklama

Między fundamentami, techniką a psychologią

Znajomość teorii kształtowania się kursu walutowego nie gwarantuje sukcesu w inwestowaniu na foreksie. Wydaje się jednak warunkiem koniecznym, by o nim myśleć.

Publikacja: 27.01.2006 08:09

Przy ocenie kursów walutowych warto pamiętać o ich przełożeniu na codzienne życie. Przełożenie świata "migających cyfr" na bieżące decyzje podmiotów gospodarczych może ułatwiać interpretację napływających informacji.

Sprzężenia zwrotne

Spadek wartości złotego powoduje, że rosną ceny importowanych do Polski towarów, na przykład bananów czy benzyny, więcej kosztuje obsługa kredytów zaciąganych w obcej walucie. Jednocześnie tańszy złoty pomaga firmom, które wysyłają za granicę swoje produkty. Co prawda, otrzymują za nie tyle samo dolarów czy euro, ale w przeliczeniu na krajową walutę zarabiają więcej za ten sam towar. To zachęca ich do zwiększania produkcji i w konsekwencji - zatrudniania większej liczby pracowników. Mieszkańcy jednego kraju, spędzając urlop za granicą, kupując tam mieszkanie, akcje czy całe firmy, kreują popyt na zagraniczny pieniądz i przyczyniają się do osłabienia własnej waluty.

Pod wpływem zmian w popycie i podaży dochodzi do wahań kursów, które z jednej strony mają swoje przełożenie na konkretne decyzje i przebieg procesów gospodarczych. Z drugiej strony mogą być wykorzystywane do osiągania spekulacyjnych zysków. W pierwszym przypadku zadajemy sobie pytania, jakie konsekwencje będzie miała zmiana kursu walutowego dla gospodarki. W drugim istotne jest znaczenie zdarzeń ekonomicznych i określenie wpływu innych czynników na jego wysokość. To pierwszy krok do prognozowania i zarabiania na zmianach kursów walutowych. Ekonomiści ten ogólny opis ujmują w kilka bardziej wymiernych kategorii. Twierdzą, że kursy walutowe zależą przede wszystkim od różnic w tempie rozwoju, czy mówiąc szerzej - w stopniu atrakcyjności danej gospodarki dla inwestorów, zmian w bilansie handlowym, różnic w poziomie inflacji i rodzaju prowadzonej polityki monetarnej.

Znaleźć klucz

Reklama
Reklama

do interpretacji danych

Jednym z kluczy do rozszyfrowania zachowań kursów walutowych jest odnalezienie czynników fundamentalnych, które determinują notowania. Dane elementy mogą wpływać na rynek przez dłuższy czas, ale ich znaczenie zmienia się wraz z pojawieniem się nowych zjawisk. W czasie trwającej do wiosny 2003 r. bessy na amerykańskich giełdach i utrzymujących się w tym czasie trudności gospodarczych, dolar mocno tracił na wartości. Deprecjację wiązano z podwójnym deficytem: na rachunku obrotów bieżących oraz budżetowym. W tym czasie inwestorzy żywiołowo reagowali na wszelkie informacje dotyczące salda bilansu handlowego i polityki fiskalnej. Do dziś żadnego z tych problemów nie rozwiązano, co jednak nie przeszkodziło dolarowi w odnotowaniu pokaźnego wzrostu w minionym roku. "Konikiem" inwestorów stało się wyszukiwanie wiadomości dotyczących przyszłej polityki monetarnej Fed (amerykańskiego banku centralnego). Jednocześnie, wbrew teorii mówiącej, że wzrost inflacji sprzyja spadkowi wartości waluty, to właśnie dane dotyczące wysokiego tempa wzrostu cen w amerykańskiej gospodarce utwierdzały w przekonaniu o konieczności dalszego zaostrzania polityki pieniężnej w USA i tym samym - skłaniały do kupowania dolarów.

Czynniki fundamentalne

Tempo wzrostu gospodarki determinuje to, jakie rezultaty przynoszą poniesione nakłady. Im są one wyższe, tym można uzyskać lepszy zwrot z zainwestowanego kapitału. Kraje o wysokim tempie rozwoju przyciągają inwestorów. Aby wdrożyć określone przedsięwzięcie w życie (na przykład kupno udziałów w jakiejś firmie, budowę nowej fabryki, wdrożenie innowacyjnych technologii) muszą oni kupować lokalną walutę, przyczyniając się w ten sposób do jej umacniania. Najlepszym przykładem, że ta teoria działa, były Stany Zjednoczone w latach 90. Spektakularnemu boomowi gospodarczemu towarzyszył stały wzrost wartości dolara względem światowych walut. Skończyło się to w momencie, gdy gospodarka zaczęła przeżywać kłopoty.

Bilans handlowy to - najprościej mówiąc - różnica między eksportem i importem. Do zakupu i przywozu zagranicznych produktów konieczna jest sprzedaż krajowego pieniądza i kupno oOdwrotnie jest w przypadku eksportu. Wynika z tego, że sytuacja, w której dany kraj więcej eksportuje niż importuje, sprzyja umacnianiu się jego kursu walutowego.

Poziom inflacji mówi nam, jak szybko rosną ceny, czyli inaczej - w jakim tempie pieniądz traci na wartości. W warunkach inflacji za określoną sumę możemy kupić coraz mniejszą ilość danego towaru. Swoistym rodzajem towaru jest obca waluta. Jej również dotyczy ta zasada. A to oznacza, że staje się ona coraz droższa względem lokalnego pieniądza - innymi słowy: rośnie jej kurs. Zatem, gdy w jednym kraju jest wyższa inflacja niż w drugim, sprzyja to osłabieniu jego waluty.

Reklama
Reklama

Wyrazem rodzaju polityki monetarnej, prowadzonej w danym kraju, jest poziom stóp procentowych. Wyznacza on cenę kredytów udzielanych przez banki i atrakcyjność papierów skarbowych, sprzedawanych przez państwo na pokrycie deficytu budżetowego. Im wyższe stopy, tym większy popyt na walutę i mocniejszy jej kurs. Spadek stóp oznacza większą ilość pieniądza krajowego w obiegu, co sprzyja spadkowi jego wartości.

Czynniki krótkoterminowe

Z trzech powodów znajomość tego, jak w poszczególnych krajach kształtują się czynniki fundamentalne (tempo wzrostu gospodarki, bilans handlowy, inflacja), nie jest wystarczająca, aby trafnie przewidywać kursy walut w przyszłości. Po pierwsze, w rzeczywistości występują one wszystkie naraz. Wahania kursów są wynikiem uzyskiwania w pewnym momencie przez któryś z nich decydującego znaczenia. Potrzeba sporej wiedzy, aby wskazać ten dominujący w danym okresie. Po drugie, wszystkie czynniki wzajemnie wpływają na siebie, a przez to zmienia się siła ich oddziaływania na kurs walutowy. Organizm gospodarki każdego państwa stanowi naczynie połączone. Dynamiczny rozwój czasem prowadzi do wzrostu inflacji lub nierównowagi w bilansie handlowym, słowem - do przegrzania koniunktury. Aby temu zapobiec, banki centralne decydują się na podniesienie stóp procentowych. To zaś skutkuje obniżeniem tempa wzrostu gospodarczego, co jest niekorzystne dla kursu. Jednak w zamian inwestorzy otrzymują wyższe stopy procentowe, zachęcające do lokowania kapitału w danym kraju. Niekoniecznie więc jego waluta musi się osłabiać.

Po trzecie, popyt na daną walutę i jej podaż mają podłoże nie tylko transakcyjne (czyli wynikające z konieczności kupna lub sprzedaży waluty do obsługi transakcji wymiany dóbr lub usług), ale i spekulacyjne (tu celem przeprowadzenia transakcji jest jedynie chęć osiągnięcia na niej zysku, czyli odsprzedaży zakupionej waluty po wyższej cenie). Szacuje się, że ponad 90% transakcji na rynku walutowym ma charakter spekulacyjny (nierzeczywisty). W takim wypadku decyzje często podejmowane są w oparciu o specyficzne przesłanki. Z badań wynika, że 97% dilerów walutowych w krótkim okresie nie zwraca uwagi na czynniki fundamentalne. Dla ponad czterech piątych z nich mają one znaczenie dopiero w perspektywie ponad pół roku, dla jednej trzeciej - do 6 miesięcy.

Część inwestorów przywiązuje wagę do tego, jak wygląda wykres kursu waluty, czyli kieruje się analizą techniczną. Jeśli widać na nim jednoznaczny trend (kurs porusza się przez większość czasu w tym samym kierunku: w górę lub w dół), podejmują decyzje zgodnie z jedną z podstawowych zasad inwestycyjnych. Mówi ona, że trend jest twoim przyjacielem (przyjmuje się, że szanse na kontynuację dotychczasowej tendencji są zdecydowanie większe niż na jej odwrócenie i dlatego powinno się inwestować zgodnie z kierunkiem trendu). Jeśli na rynku panuje trend wzrostowy, inwestorzy kupują daną walutę i tym samym przyczyniają się do jej umocnienia. Postępują odwrotnie w przypadku trendu spadkowego, kiedy sprzedają osłabiającą się przez dłuższy czas walutę, w przekonaniu, że w przyszłości jej kurs będzie jeszcze niższy. Popularne jest też wykorzystywanie wskaźników i oscylatorów technicznych do podejmowania decyzji inwestycyjnych.

Spekulanci kierują się także innymi elementami, takimi jak opinie rynkowych guru, consensusy, apetyt na ryzyko, sytuacja na rynku opcji i innych instrumentów wskazujących na oczekiwania inwestorów co do przyszłych notowań.

Reklama
Reklama

Co powoduje inwestorami?

Ciekawe wnioski przynosi zderzenie czynników, które oddziałują na kurs walutowy z rzeczywistymi przesłankami podejmowania decyzji przez inwestorów. Jednym z przełomów było powstanie teorii oczekiwań. Do tego momentu uważano, że preferencje inwestorów opisuje wyłącznie teoria oczekiwanej użyteczności.

Załóżmy, że inwestor ma do wyboru dwie możliwości:

l na 100% zarobić 1 tys. USD lub na 50% 2,5 tys. USD

l na 100% stracić 1 tys. USD lub na 50% 2,5 tys. USD.

Reklama
Reklama

Wyniki badań przeprowadzonych przez twórców teorii oczekiwań dowodziły, że inwestorzy mają skłonność do wybierania pierwszej możliwości z pierwszej grupy, czyli pewnego zysku w wysokości 1 tys. USD, choć w drugim wypadku wygrana byłaby o 250 USD większa (połowa z 2,5 tys. USD to 1250 USD). To obrazuje awersję do ryzyka. Natomiast przy wyborach w drugiej grupie częściej wybór padał na drugą możliwość, co określa się mianem skłonności do ryzyka.

Znamy też teorię zawiedzionych oczekiwań, z której wynika, że ludzie doświadczają wewnętrznego psychicznego konfliktu (zwanego dysonansem poznawczym) w momencie, gdy dowiadują się, że ich wcześniejsze założenia były błędne. Próbując rozwiązać taki konflikt, często zachowują się nie w pełni racjonalnie - ignorują pewnego rodzaju informacje czy też zmieniają przekonania, by usprawiedliwić decyzje dokonane w przeszłości.

Inwestorzy mają równocześnie skłonność do wykazywania nadmiernej pewności siebie, co prowadzi do przeceniania umiejętności inwestowania i przewidywania ruchów na rynku. W efekcie ignorują lub niedoszacowują ryzyko. Część specjalistów zwraca uwagę na występowanie "magicznego myślenia", czyli podejmowanie przez jednostkę działań z myślą, że to właśnie one przynoszą dany efekt. W rzeczywistości nie jest on z nimi związany. Na przykład inwestorzy walutowi przypisują sukces własnym strategiom, choć mógł być on jedynie pochodną zbiegu korzystnych okoliczności.

Każdy, kto podejmował realne decyzje inwestycyjne, "złapał" się zapewne na myśleniu, że wydarzenie, jakie właśnie nastąpiło, było całkowicie do przewidzenia. Takie zachowania opisuje koncepcja oceniania zdarzeń po fakcie. Z drugiej strony mamy koncepcję konserwatyzmu, która wskazuje na niewielką bądź zerową skłonność jednostek do zmiany własnych opinii. To nie pozwala na uwzględnienie wpływu nowych informacji na kształtowanie się sytuacji rynkowej. Takie zjawisko występuje szczególnie w przypadku inwestorów o dobrej znajomości rynku. Ta koncepcja świadczy przeciw jednemu z warunków efektywnego zachowania rynków, którym jest uwzględnienie w wycenie aktywów wszystkich dostępnych informacji.

Komentarz

Reklama
Reklama

Analitycy też się mylą

Codziennie sztaby analityków zatrudnianych przez instytucje finansowe obserwują zmiany kursów walut i starają się na podstawie napływających na rynek wiadomości prognozować ich zachowanie w przyszłości. O tym, że nie jest to zadanie łatwe, można przekonać się po lekturze komentarzy prasowych, jakie ukazują się codziennie

w mediach. W gazetach najłatwiej można znaleźć opinie o bieżącej sytuacji na rynku. Innym sposobem dotarcia do takich informacji jest zaglądanie na strony internetowe, które specjalizują się w tematyce finansowej. Również banki często umieszczają komentarze walutowe na swoich stronach www. Przy tym warto pamiętać, że nawet specjaliści mylą się, a ich prognozy w rzeczywistości nie zawsze się sprawdzają.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama