Reklama

Z przedstawicielami Komisji spotkam się niebawem

Z Maciejem Niebrzydowskim, pełnomocnikiem i synem Elżbiety Sjoeblom, rozmawia Michał Śliwiński

Publikacja: 28.01.2006 07:02

Od kiedy gra Pan na giełdzie?

Ja i moja mama inwestujemy na giełdzie praktycznie od samego jej początku

Był Pan wtedy pełnoletni?

Tak.

Odnosił Pan sukcesy?

Reklama
Reklama

Sukcesy? Przeżyłem hossę i bessę. Pamiętam, że notowania były wtedy trzy razy w tygodniu. To był zupełnie inny rynek niż teraz, a niewątpliwym sukcesem był zakup akcji Banku Śląskiego i sprzedaż ich po około 500 zł.

Z jakim kapitałem startował Pan na GPW?

Na początku był to odpowiednik 5-10 tys. zł. Ten kapitał się zwiększał, ale nie można powiedzieć, że był znaczący.

Brał Pan czasem rozbrat z GPW?

Owszem, bessa z lat 90. "zdziesiątkowała" mój kapitał i wtedy zastanawiałem się, czy dalsze inwestowanie pozwoli na wzrost wartości mojego portfela. Później jednak przyszła hossa i sytuacja wróciła do normy.

Jak rozumiem, w 2003 r. rozpoczął się kolejny etap Pana inwestycyjnej działalności, który doprowadził do powstania małego imperium giełdowego Elżbiety Sjoeblom.

Reklama
Reklama

Na pewno nie imperium. Jestem tylko i wyłącznie pełnomocnikiem do rachunku mojej mamy.

Ale realizuje Pan swoją politykę inwestycyjną?

Nie. To polityka inwestycyjna, generalnie rzecz biorąc, mojej mamy. Moja rola sprowadza się wyłącznie do przebywania w biurze maklerskim i reagowania na ewidentne zachwiania rynku.

Kto w takim razie wybiera cele inwestycyjne?

Próchnik to zdecydowanie inwestycja mamy. Jej pomysłem jest również dywersyfikacja portfela, polegająca na lokowaniu w branżę budowlaną. Natomiast kontraktami terminowymi bardziej zajmuję się ja.

Jaka jest wartość waszych inwestycji? Jaka część to kapitał przelany na rachunki, a jaka zyski? Skąd pochodził kapitał?

Reklama
Reklama

Wartość portfela zmienia się z dnia na dzień, w zależności od wyceny akcji spółek i kontraktów. Kapitał własny na początku wynosił ok. 200 tys. zł i pochodził z oszczędności mamy i wcześniejszych giełdowych zysków.

Kiedy Pan i Pani Sjoeblom zaczęliście myśleć o długoterminowym inwestowaniu, a nie tylko o spekulacji rynkowej?

Mama handlowała z Próchnikiem w czasach "komuny" i widziała, w jaki sposób ta firma podupada. Narodził się pomysł, aby przywrócić ją do życia. Udało się znaleźć fachowców, którzy starają się bardzo szybko postawić firmę na nogi. Próchnik jest w tej chwili spółką, która bardzo mocno rozpycha się na rynku. Mam nadzieję, że reaktywacja przedsiębiorstwa się uda.

Na początku jednak, jak wynika z wyciągów z rachunków, traktowaliście zakup akcji spółki typowo spekulacyjnie.

Na początku tak, później nie. Próchnik w tamtym okresie (2004/2005 r.) był w bardzo trudnej sytuacji. Ważyły się losy firmy: nie było wiadomo, czy przetrwa tydzień czy może miesiąc. Mama doszła do wniosku, że lepszym rozwiązaniem będzie odkupienie długów, które miał Próchnik i ograniczenie możliwości doprowadzenia spółki do upadłości. Wtedy bardziej istotne było to, że Próchnik został uwolniony od ciężaru zobowiązań finansowych niż to, że ma akcjonariusza, który zgromadził 6% kapitału.

Reklama
Reklama

A dlaczego kupiliście Ganta i Budopol?

We Wrocławiu po ostatniej powodzi ceny nieruchomości dramatycznie spadły. Wynikało to z tego, że nikt nie chce mieszkać w mieście, w którym w każdej chwili może być powódź, a nieruchomość może ulec zniszczeniu. Miasto sporo jednak zainwestowało, aby powódź się nie powtórzyła. Na świecie ceny nieruchomości zaczęły gwałtownie rosnąć. Jak sądzę, w Polsce będą rosnąć najszybciej. Wspomniany Wrocław zamienił się w jeden wielki plac budowy. Stąd zainteresowanie Gantem, z którego chcemy zrobić dewelopera.

A Budopol?

Sytuacja Budopolu jest jednoznaczna. Jeżeli emisja się nie powiedzie, spółka upadnie. My chcielibyśmy tę firmę uratować.

Co z Krukiem, chyba najbardziej stałą inwestycją w portfelu Elżbiety Sjoeblom?

Reklama
Reklama

Firma była niedoceniana od samego początku i taka sytuacja utrzymuje się do dziś.

Czy chcecie zwiększyć w niej zaangażowanie? Po ostatnich wydarzeniach mama postanowiła, że zwiększy lub zmniejszy zaangażowanie w tę firmę.

To znaczy?

W zależności od tego, jak potoczą się wypadki...

Rozważacie odkupienie akcji od funduszy Enterprise Investors? Czy są już jakieś rozmowy w tej sprawie?

Reklama
Reklama

Mama jest jak najbardziej zainteresowana. Nie prowadzimy rozmów. Oczekujemy od funduszy podania do publicznej wiadomości ceny, po której są gotowe sprzedać akcje. Wtedy mama rozważy ewentualny zakup.

Skąd się wzięli ludzie, którzy umownie nazywani są skierniewicką siłą?

W Gancie niewiele się zmieniło, jedyną nową osobą jest Mikołaj Habit. Jeżeli chodzi o Próchnik, to poszukiwaliśmy ludzi do pracy, którzy podjęliby się ratowania spółki. Kandydatów nie było zbyt wielu, gdyż nikt specjalnie nie kwapił się do tego, aby ratować firmę, w przypadku której de facto wartością była tylko nazwa. Wybraliśmy najlepszych spośród chętnych. Mam nadzieję, że uratują przedsiębiorstwo.

Czy myśli Pan o tym, żeby zainwestować w jakąś firmę na dłużej?

W portfelu mamy jeszcze znaczące pakiety akcji dwóch spółek. Czy mama zdecyduje się na zwiększenie zaangażowania? Nie potrafię powiedzieć.

O jakie firmy chodzi?

Są to niezbyt duże spółki. Nie jest to na pewno Stalexport, którego akcje mieliśmy w grudniu 2005 r.

Z analizy zleceń wynika, że często kupujecie akcje na kredyt. Jaką część portfela stanowią papiery kupowane za pożyczki?

Większa wartość portfela oznacza wzrost zdolności kredytowej. Mama posiłkuje się wieloma kredytami. Teraz łącznie kredyty i pożyczki sięgają około 6 mln zł. Korzystamy z wszystkich dostępnych form posiłkowania się kredytem: z odroczonych terminów płatności, kredytów jednodniowych, kredytów dłuższych, jak również dźwigni na kontraktach terminowych.

Wróćmy jeszcze do Próchnika, który wykorzystuje wolne środki, aby grać na giełdzie. Kto decyduje o polityce inwestycyjnej Próchnika i zarządza jego rachunkami?

Zarząd.

Nie Pan?

Nie.

W zarządzie jest pan Habit, jednocześnie pełnomocnik pani Sjoeblom. Nie widzi Pan konfliktu interesów?

Mama prosiła pana Habita o informowanie o jej inwestycjach ze względu na wzrost zainteresowania rynku i mediów. Nie ma on żadnych pełnomocnictw do rachunków inwestycyjnych. Jeżeli okaże się, że istnieją wątpliwości co do konfliktu interesów, mama może wtedy poprosić o pomoc kogoś innego.

Czy zna Pan szczegóły dotyczące giełdowych inwestycji Próchnika? Czy inwestował lub inwestuje on w akcje Ganta, Budopolu lub W. Kruka?

To pytanie do zarządu Próchnika.

Do czyich rachunków inwestycyjnych został Pan ustanowiony pełnomocnikiem?

Jestem pełnomocnikiem do rachunków dwóch osób, jedną z nich jest moja mama.

A drugą?

Na drugim rachunku obroty są minimalne.

Czy ma Pan własny rachunek - swoje rachunki inwestycyjne? Jeśli tak, co się na nich znajduje?

Posiadam własne rachunki inwestycyjne. Ostatnie transakcje były na nich przeprowadzane w maju 2005 r. Dzisiaj są tam akcje Betonstalu.

Jak często bywa Pan w domu maklerskim w Skierniewicach?

Bardzo często.

Jakie Pan robi miesięczne obroty? Zakładam, że jest Pan największym klientem biura?

Nie wiem, trudno mi oszacować miesięczne obroty.

Ale jest Pan VIP-em w swoim biurze?

Nie. Mama ma normalny rachunek. Jednocześnie chciałbym podkreślić, że nie inwestujemy też przez zagraniczne spółki, nie mamy spółek zagranicznych, nie inwestujemy przez raje podatkowe, nie mamy też w tych rajach firm. Wszystkie operacje dokonywane są poprzez zwykłe rachunki maklerskie.

Czy wie Pan, od kogo Pana mama kupowała akcje Ganta?

Nie. W większości nie znamy strony sprzedającej lub kupującej akcje od mamy.

Czy inwestujecie samodzielnie, czy też współpracujecie z innymi inwestorami? Jakimi?

Samodzielnie. Ostatnio tylko mama podpisała umowę na kupno akcji MSX Dom wspólnie z panem Kosiorkiem.

Z historii racTak. Przyznaję, na rachunku mojej mamy znajdują się teraz akcje Elektrimu. Nie będę odkrywcą twierdząc, że jeżeli spółka wygra sądowe sprawy, to jej wartość zdecydowanie wzrośnie. Na to liczę. Choć na orzeczenia sądów należy pewnie jeszcze sporo poczekać.

Czy osoby związane z firmą Karginta (Maciej Niebrzydowski w efekcie nieprawidłowości w Kargincie był karany - red.) pojawiają się w spółkach, w których macie udziały?

Żadna z osób, która pojawiła się w sprawie Karginty, nigdy nie pojawiła się w firmach, w które inwestuje mama.

Jak długo chce Pan być jeszcze na rynku?

Teraz mamy hossę, ale trzeba zdawać sobie sprawę, że taki stan rzeczy nie potrwa wiecznie. Dlatego będzie pojawiać się coraz więcej długoterminowych inwestycji.

W Betonstalu był Pan krótko...

Tak, byłem akcjonariuszem tej spółki. To był mój pomysł. Było wtedy kilku akcjonariuszy mających wolę ratowania tej firmy. Nie udało się doprowadzić do emisji nowych akcji, w wyniku czego Betonstal upadł. Nieprawdą jest też, że sprzedałem akcje Betonstalu. Zostały na rachunku i mam je do dziś.

Czy osoby, z którymi inwestował Pan w Betonstal, są obecne jako akcjonariusze w Gancie, Próchniku, Budopolu czy innych firmach z Pana "stajni"?

Nie mam kontaktu z tymi osobami. Nie rejestrowały się też na walnych zgromadzeniach tych spółek.

Komisja Papierów Wartościowych i Giełd bada transakcje Elżbiety Sjoeblom. Jest Pan spokojny o wynik?

Moja mama zadeklarowała wolę wyjaśnienia wszelkich wątpliwości. Ja sam, po odezwie Komisji do inwestorów, aby zgłaszali się ze wszystkimi informacjami dotyczącymi inwestycji mojej mamy, pozwoliłem sobie zadzwonić do Komisji i powiedzieć, że mam takową wiedzę. Co więcej, chętnie się z nią podzielę. Z KPWiG spotkam się 1 lutego i udzielę wszelkich informacji i wyjaśnień, które Komisję będą interesować.

A kiedy przed Komisją zjawi się Pana mama?

Mama wraca 10 lutego z urlopu. Jeżeli Komisja dalej będzie podtrzymywać taką wolę, to myślę, że mama stawi się niezwłocznie.

Jak by Pan przekonał inwestorów, że osoba skazana za przestępstwa gospodarcze może być wiarygodnym inwestorem, zwłaszcza strategicznym?

Inwestorem strategicznym w Próchniku jest moja mama, która nigdy nie była karana.

Jakie działania Pan planuje, żeby odzyskać wiarygodność, a przede wszystkim, żeby na wiarygodności zyskały inwestycje pani Sjoeblom?

Ja zajmuję się obsługą rachunków inwestycyjnych mojej mamy, która podejmie stosowne decyzje w tej sprawie.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama