Firmy o małej kapitalizacji często nie budzą zaufania długoterminowych inwestorów. Z lokowaniem w nich kapitału wiąże się duże ryzyko, a zagraniczni inwestorzy zazwyczaj omijają je szerokim łukiem. Warto jednak pamiętać, że podczas hossy ceny akcji niewielkich przedsiębiorstw potrafią rosnąć znacznie szybciej niż walory giełdowych gigantów.
W grudniu 2002 r. powstał na polskim rynku pierwszy fundusz zajmujący się inwestowaniem w małe spółki - DWS Top 25 Małych Spółek. W ciągu następnego roku wartość jego jednostki uczestnictwa wzrosła aż o 51%, a w 2004 r. o 20%. Pierwsza połowa 2005 r. przyniosła spadek o 13%, natomiast w drugiej znów nastąpiła intensywna zwyżka. Ten przykład dobrze pokazuje, czym charakteryzuje się inwestowanie w małe firmy na GPW - to nie tylko większe zyski, ale także dużo większa zmienność i idące za nią ryzyko.
Problemów jest sporo
Wielu inwestorów wykazuje niechęć do kupowania papierów przedsiębiorstw o małej kapitalizacji. Właściwie trudno im się dziwić, ponieważ mają po swojej stronie wiele argumentów. Małe spółki to zazwyczaj niska płynność i problemy z wycofaniem się w przypadku nietrafionej decyzji. Jest to szczególnie niewygodne dla instytucjonalnych inwestorów. Fundusze i banki inwestycyjne potrzebują niekiedy nawet kilkudziesięciu sesji, żeby wyprowadzić ze spółki pieniądze klientów, a przecież w tym czasie sytuacja rynkowa może się diametralnie zmienić. Z drugiej strony, dla inwestorów indywidualnych istnieje poważne zagrożenie, że duży fundusz mający udziały w spółce będzie w stanie zwyczajnie ustawiać jej kurs. Może to zrobić choćby po to, by "podciągnąć" stopę zwrotu z jednostek uczestnictwa, co obserwowaliśmy w ostatnich dniach grudnia. Nieraz wystarczą nawet pojedynczy spekulanci dysponujący większą gotówką, by całkowicie oderwać ceny akcji od fundamentów. Przykłady PC Guard lub Capital Partners są zapewne skutecznym straszakiem dla wielu graczy.
Jest jednak pewien powód, dla którego warto zastanowić się nad mniejszymi firmami z parkietu. Zmienność kursu nie jest dla tradera niebezpieczna, jeśli tylko rozumie jej przyczyny i potrafi wykorzystać dla swoich celów. Ta w przypadku małych spółek jest wyraźnie długookresowa (w krótkim okresie silniejsza zmienność występuje na chociażby WIG20) i wynika przede wszystkim z dużo większej podatności na wahania koniunktury.