W ubiegłym roku najwięcej można było zarobić na akcjach. W tym nie będzie inaczej, choć stopy zwrotu będą niższe.

- Zyski nie wyniosą 36%, ale będzie to ok. 20% - powiedział Piotr Kaczmarek, zarządzający portfelem akcji OFE ING NN. - Także zyski z obligacji będą niższe niż przed rokiem, zamiast 9% będzie ok. 6%.

Przedstawiciele funduszu dość dobrze oceniają perspektywy polskiej gospodarki: wzrost gospodarczy sięgnie ok. 4,5%, inflacja pozostanie niska, na poziomie ok. 2%, co pozwoli na redukcję stóp o 50 pkt bazowych, deficyt na rachunku obrotów bieżących jest niski, a wielkość niedoboru budżetowego nie niepokoi. To wszystko pozytywnie nastraja do akcji. Do tego dochodzą jeszcze stosunkowo niskie wyceny.

- Różnica między wycenami spółek z tzw. rynków wschodzących a krajami rozwiniętymi jest wysoka. Te z rynków rozwiniętych są wyceniane o ok. 30% wyżej - mówił P. Kaczmarek. - Tymczasem na rynku obligacji różnicy rentowności już praktycznie nie ma. Spadła z 14 pkt proc. do ok. 0,35 pkt proc. - dodał. Jego zdaniem, fakt, że na rynku akcji różnica w wycenach jest tak wyraźna, bierze się z obaw inwestorów, że kraje rozwijające się nie będą w stanie utrzymać tak szybkiego tempa wzrostu jak w ostatnich latach. - Jeśli jednak inwestorzy uwierzą, że dobre wyniki będą się utrzymywać, ta różnica w wycenach zniknie bardzo szybko - stwierdził. Ten dystans inwestorów widać również na warszawskiej giełdzie. - Zyski spółek rosną, tymczasem wskaźnik cena/zysk spada. Czyli giełda rośnie wolniej, mimo coraz lepszych rezultatów firm - dodał P. Kaczmarek.

Ale scenariusz gwałtownego wzrostu cen akcji na rynkach wschodzących to raczej odległa przyszłość. Na razie bowiem nie ma pewności, że szybszy rozwój gospodarki na świecie będzie trwał nadal. Jest sporo symptomów, wskazujących na jego bliski koniec. Poczynając od wzrostu cen spółek surowcowych, które na parkiecie królują zwykle przed końcem hossy, a na rentowności obligacji amerykańskich kończąc. - Doszło teraz do spłaszczenia krzywej rentowności, czyli zyskowność papierów krótkich jest na takim samym poziomie jak długich. Taka sytuacja do tej pory zdarzyła się 9 razy, a 8 razy - poprzedzała recesję - stwierdził Grzegorz Chłopek, dyrektor departamentu inwestycyjnego PTE ING NN. Jednak, jak powiedział, większość przewidywań mówi, że w tym roku spowolnienia nie będzie.