Reklama

Powrót zwyżek nie będzie łatwy

Tak nerwowego tygodnia na giełdzie nie było od ponad trzech miesięcy. WIG20 zniżkował o 6%. Co gorsza, wyprzedaż dotknęła także średnie i małe spółki. Nadchodzący tydzień może przynieść dalsze osłabienie, chociaż wciąż jest to tylko korekta, a nie koniec hossy.

Publikacja: 04.02.2006 07:44

Spojrzenie z dzisiejszej perspektywy na przyczyny gwałtownych zawirowań na rynku pokazuje, jak niewiele potrzeba było do wywołania fali wyprzedaży. Wystarczył pretekst, by inwestorzy zaczęli masowo realizować zyski. Korekta wręcz wisiała w powietrzu.

Miedź w górę, KGHM w dół

Wtorkowy spadek notowań KGHM o ponad 12% pod wpływem niższych od oczekiwanych prognoz zysku na ten rok pokazuje, jak bardzo przegrzana była koniunktura na akcjach tego kluczowego dla WIG20 koncernu (przed przeceną miał ponad 19% udziału w indeksie). Inwestorzy panicznie pozbywali się walorów spółki, mimo że tego samego dnia na rynku miedzi nie tylko nie było załamania, ale nawet niewielki wzrost cen. Sprawdził się scenariusz, o którym pisałem w poprzednich tygodniach - "przegrzany" KGHM pociągnął cały rynek w dół. Było to tym łatwiejsze, że wskaźniki techniczne także w przypadku WIG20 wskazywały silne wykupienie. MACD znalazł się tuż przed załamaniem na poziomie najwyższym od jesieni 2003 r. Równie wysoko "zawędrowało" odchylenie od średniej kroczącej z 200 sesji (wskaźnik, który już kilka razy okazał się przydatny w okresie trwającej hossy).

Spadek WIG20 o 6,5% od ostatniego szczytu (2954 pkt) oznacza, że obserwujemy właśnie jedną z silniejszych korekt długoterminowego trendu wzrostowego zapoczątkowanego w połowie 2003 r. Proste statystyki (patrz tabela) sugerują, że istnieje jeszcze pewien potencjał spadkowy. Przeciętna korekta (spośród tych, które były silniejsze niż 5%) wyniosła 12,5%. Gdyby WIG20 miał teraz spaść o taką właśnie wartość, dotarłby do ok. 2580 pkt. Tym samym zostałaby zniesiona połowa fali wzrostowej z okresu od końca października. Te same statystyki wskazują, że korekta może potrwać jeszcze przynajmniej w nadchodzącym tygodniu. Do piątku spadek WIG20 zajął siedem sesji, podczas gdy przeciętny czas trwania korekty to 24 sesje, minimalny zaś - 12 dni. Na wykresie widać, jak bardzo przebieg obecnej korekty jest zbliżony do październikowego załamania. To kolejny argument przemawiający za tym, że to jeszcze nie koniec wyprzedaży.

Okazja do tanich zakupów?

Reklama
Reklama

Przez ostatnie trzy lata silniejsze spadki WIG20 były dobrą okazją do kupowania przecenionych akcji. Było to rozwiązanie zdecydowanie lepsze niż nabywanie walorów w momencie gdy na rynku panowała euforia. Problem jest z określeniem, kiedy przystąpić do zakupów. Nie sposób dokładnie określić, o ile może jeszcze spaść WIG20. Praktyczniejszym podejściem może się okazać stopniowe akumulowanie akcji wraz z osuwaniem się notowań.

Taka strategia - choć potencjalnie umożliwia tańsze nabycie papierów i szybsze osiągnięcie zysków - oczywiście nie jest pozbawiona ryzyka. Po pierwsze, jest wręcz nie do zaakceptowania dla graczy na rynku kontraktów terminowych. Duża dźwignia finansowa może ich "wyrzucić" z rynku, zanim WIG20 dotknie dna. Z kolei dla posiadaczy akcji strategia taka ma sens tylko pod warunkiem, że w dłuższym okresie utrzyma się hossa. Na razie nie ma podstaw, by prognozować jej koniec. Utrzymuje się ożywienie gospodarcze przy niskiej inflacji i malejących stopach procentowych. Obecną korektę można interpretować raczej jako schłodzenie zbyt rozgrzanego rynku niż początek długoterminowego załamania. Nie ma większych powodów, by nie prognozować, że na koniec roku WIG20 znajdzie się wyżej niż teraz.

Cały rynek w opresji

Zawirowania dotknęły nie tylko największe spółki. W minionym tygodniu ucierpiały także "średniaki". W przeciwieństwie do WIG20, indeks MIDWIG rósł niemal nieprzerwanie od połowy maja. Tymczasem od niedawnego szczytu (2731 pkt) spadł już o 6,2%. Dla porównania, w październiku ub.r. - gdy WIG20 przeżywał głęboką korektę - MIDWIG zniżkował zaledwie o 2%. W piątek w spektakularny sposób została przerwana też seria szybkich zwyżek na rynku małych spółek - WIRR osunął się o 4,5%. W ostatnich dniach to właśnie ten segment rynku był polem do popisu dla krajowego kapitału spekulacyjnego - z dnia na dzień notowania niektórych z nich zmieniTe negatywne wydarzenia na szerokim rynku mogą świadczyć o tym, że korekta nie zakończy się tak szybko. To potwierdza wnioski wynikające ze wspomnianych wcześniej statystyk - nadchodzący tydzień może upłynąć pod znakiem dalszej wyprzedaży, choć niekoniecznie tak silnej jak do tej pory.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama