W wyniku piątkowego spadku WIG20 znalazł się w strefie wsparcia znajdującej się w okolicach 2765 pkt i stanowiącej szyję formacji głowy z ramionami. Wsparcie składa się z luki hossy z 4 stycznia, dołka z 18 stycznia oraz lekko opadającej linii poprowadzonej przez lokalne dołki oddzielające ramiona formacji od jej głowy. Wprawdzie zamknięcie nastąpiło minimalnie poniżej luki i dołka, ale linia na razie wytrzymała. Stwarza to szansę na odbicie, zwłaszcza że większa część piątkowego spadku nastąpiła przed południem, a później mieliśmy już do czynienia z trendem horyzontalnym. Wyglądało to tak, jakby spadkowy impet wyczerpał się w pobliżu wsparcia. Jeśli bariera wytrzyma, to w najbliższej przyszłości można oczekiwać odbicia, i to prawdopodobnie sięgającego wyżej od czwartkowego lokalnego ząbka, który obecnie stanowi prawe ramię formacji RGR.
Trudno jednak powiedzieć, jak indeks zachowa się w strefie oporu, ustanowionej przez górną połowę długiej czarnej świecy z wtorku, jednak jej przełamanie będzie tym bardziej prawdopodobne, im dłużej WIG20 będzie się wcześniej konsolidował na obecnych poziomach i im dłuższą bazę sobie zbuduje. Mimo że szanse na wzrost ciągle istnieją, to jednak argumentów za kontynuacją spadków jest więcej. Pod koniec stycznia indeks przekroczył swój wcześniejszy szczyt, jednak dynamika tego wzrostu była bardzo mała zarówno w porównaniu z falą wzrostową z początku stycznia, jak i w porównaniu z wtorkowym tąpnięciem. Skutkiem tego są negatywne dywergencje na RSI i MACD. Na wykresie tygodniowym pojawiła się bardzo długa czarna świeca całkowicie zakrywająca biały korpus z poprzedniego tygodnia i tworząca razem z nim negatywną formację objęcia bessy. Przełamanie linii szyi formacji RGR byłoby potwierdzeniem zmiany średnioterminowego trendu na spadkowy. Zasięg ewentualnego spadku powinien być porównywalny z wysokością formacji i wynosić około 200 punktów. Daje to poziom 2570 pkt, niemal dokładnie odpowiadający szczytowi z października.