Na największych zachodnioeuropejskich giełdach nowy tydzień zaczął się od wzrostów przekraczających na ogół 0,5%. Wraz z upływem dnia nastroje inwestorów jednak się pogarszały. Przesądziła o tym przede wszystkim wypowiedź szefa Europejskiego Banku Centralnego Jean-Claude Tricheta, który podkreślił, że bank jest przygotowany do podniesienia stóp procentowych w celu okiełznania inflacji. Tego rodzaju deklaracje zazwyczaj chłodzą zapał inwestorów do kupowania akcji.
Nie zaszkodziło to jednak notowaniom kilku włoskich banków. Apetyt na ich papiery wzrósł po ofercie BNP Paribas kupienia udziałów w rzymskim Nazionale del Lavoro. Akcje Capitalia, czwartego co do wielkości włoskiego banku, zdrożały aż o 6,9%, najbardziej od listopada 2004 r. Zdrożały też papiery jednego z mediolańskich banków spółdzielczych. Obie te spółki uważa się za ewentualny cel następnych przejęć, zapowiedzianych przez BNP Paribas. Inne zagraniczne banki też nie kryją zainteresowania włoskim rynkiem, bo jest on jeszcze stosunkowo mało skonsolidowany i prowizje bankowe są tam znacznie wyższe od średniej światowej.
Skierowanie sprawy irańskich badań nuklearnych pod obrady Rady Bezpieczeństwa ONZ spowodowało wzrost cen ropy naftowej, a to, jak zwykle, poprawiło notowania europejskich spółek naftowych. Akcje Statoila zdrożały o 3,4%, a największej austriackiej spółki tej branży OMV aż o 5,1%.
Indeks DAX wzrósł wczoraj o 0,17%, CAC-40 spadł o 0,06%, a FT-SE zwyżkował o 0,23%.
Wzrost cen ropy pomaga akcjom spółek naftowych, ale często w jeszcze większym stopniu szkodzi notowaniom przedsiębiorstw z innych branż. W Stanach Zjednoczonych najbardziej odczuły to spółki handlowe i producenci artykułów gospodarstwa domowego. Droga ropa zapowiada bowiem spadek wydatków konsumpcyjnych. Wysokie koszty energii przekładają się też zazwyczaj na wzrost inflacji, co może oznaczać konieczność dalszego podnoszenia stóp procentowych. Dow Jones do godz. 22.00 naszego czasu zwyżkował o 0,04%, a Nasdaq Composite tracił 0,16%.