Firmowany przez burmistrza Alberto Ruiz-Gallardona projekt przebudowy drogi M-30, która okrąża hiszpańską stolicę, stał się zmorą dla tamtejszych kierowców. Inwestycja jest olbrzymia. Ma kosztować 3,9 mld euro i ze względu na ten rozmach prace trwają już ponad rok.
Burmistrz wysłał 244 tys. listów z przeprosinami do mieszkańców 15 osiedli najbliższych przebudowywanej arterii, którym najbardziej doskwiera codzienne przedzieranie się w tłoku między dźwigami i wykopami. Przekonywał w nich, że inwestycja jest absolutnie niezbędna właśnie do zapobieżenia zatłoczeniu stolicy Hiszpanii. Liczba mieszkańców Madrytu w ostatnich 9 latach wzrosła o 8% i wynosi 3,1 mln.
Tkwiących w korkach kierowców niezbyt to przekonało. Jeszcze bardziej rozwścieczyło natomiast zapewnienie burmistrza, że wszystkie prace na M-30 zakończą się w czasie obecnej kadencji władz miasta. Upływa ona dopiero w maju przyszłego roku. Może byłoby im raźniej, gdyby wiedzieli, że przebudowa skrzyżowania przed warszawską Galerią Mokotów trwa już ponad dwa lata. Nie wiadomo, kiedy się skończy, a planowany koszt inwestycji to zaledwie 28 mln złotych.
Oczywiście, nie wszyscy w Madrycie narzekają. Zarabiają firmy budowlane. Obecne również w Polsce Ferrovial i Acciona wspólnie wykonują kontrakt za 331 mln euro. W 30 miesięcy mają zbudować tunel o długości 3,6 km.
Bloomberg