Reklama

Teraz będę pracował w prywatnej firmie

Z Zygmuntem Kwiatkowskim, dzień po odwołaniu ze stanowiska prezesa ZA Puławy, rozmawia Bartłomiej Mayer

Publikacja: 17.02.2006 07:59

Spodziewał się Pan odwołania?

Tak. Byłem pewien, że kiedyś nastąpi. Nie wiedziałem tylko, kiedy.

Skąd u Pana takie przeświadczenie?

Już podczas jednego z ostatnich posiedzeń sejmowej Komisji Skarbu Państwa posłowie, a dokładniej - posłanki ugrupowań koalicyjnych, powołując się na dobro zakładów i załogi, domagały się odwołania zarządu. Przywoływały przy tym wypowiedzi i opinie związkowców...

Posłanki zarzucały zarządowi przede wszystkim to, że umowa, jaką zawarł na dostawy amoniaku z Rosji, jest niekorzystna dla spółki. Był Pan tam, ale milczał. Dlaczego?

Reklama
Reklama

Amoniak, który Puławy sprowadzają, to surowiec powierzony do przerobu. To tak, jakby klient przyniósł do krawca materiał na garnitur. To nie krawiec płaci klientowi za materiał, ale klient krawcowi za usługę.

Puławy są takim właśnie krawcem. "Szyją" z powierzonego "materiału", czyli amoniaku "garnitur", tj. mocznik. Nie płacą też za surowiec, ale pobierają opłatę za usługę. W tej cenie spółka pobiera odpowiednią marżę. I to się jej opłaca z kilku powodów. Po pierwsze: przy ograniczeniach w dostawach gazu nie mogłaby produkować wystarczającej ilości nawozów azotowych. A z tego amoniaku wytwarza się bardzo popularny w Polsce nawóz, jakim jest mocznik. Puławy odkupują go od właściciela, którym jest dostawca amoniaku, i z marżą sprzedają klientom. Mocznik trafia więc na nasz rynek. To też plus.

Po drugie: dzięki amoniakowi zakłady uruchamiają dodatkowe moce wytwórcze. Po trzecie: koszty stałe rozkładają się na większą produkcję niż wcześniej. Po kolejne: gdy spółka ma za mało gazu, może podtrzymywać produkcję. A potwierdzi to i dyrektor produkcji, i wszyscy technologowie, że gdyby nie zapasy amoniaku z importu i to, że Puławy mogłyby go podawać do instalacji, to powstałyby poważne problemy z utrzymaniem ich w ruchu.

Chciałbym, żeby ktoś, kto się wypowiada na temat tego kontraktu, pokazał mi, gdzie tu jest przynajmniej jeden minus dla zakładu.

Dlaczego nie powiedział Pan tego wszystkiego podczas posiedzenia komisji?

?

Reklama
Reklama

Mógłby ich Pan przekonać, że to dobry kontrakt dla spółki.

Jeśli ktoś ma wątpliwości, to powinien je rozwiać u źródła. A jeśli tego nie czyni, to najwyraźniej jego intencją nie jest obrona zakładów azotowych Puławy, ale coś innego. Co takiego? Nie wiem i nie chcę wiedzieć.

Wiem natomiast, że wielokrotnie zapraszaliśmy do zakładów posłów z naszego regionu. Do tej pory jedyną osobą, która nas odwiedziła, a było to jeszcze w poprzedniej kadencji Sejmu, była poseł Zyta Gilowska. Cała reszta najwyraźniej wyrażała mniejsze zainteresowanie Puławami, bo jakoś do zakładów nigdy nie dotarli. Nie dotarli także ci posłowie, którzy na ostatniej komisji skarbu zarzucali zarządowi, że zawiera niekorzystne dla spółki kontrakty.

Ale w efekcie odwołano Pana ze stanowiska. Może gdyby przedstawił Pan te argumenty, tak by nie było?

Myślę, że rada odwołała mnie pod presją związków zawodowych.

Dlaczego związkom zawodowym miałoby zależeć na tym, żeby Pan odszedł z zarządu?

Reklama
Reklama

Niektórzy związkowcy od samego początku byli do mnie wrogo nastawieni. Właściwie przywitali mnie taczką. Sądziłem, że wyciągnięcie firmy z dołka i prowadzenie restrukturyzacji bez zwolnień ludzi, zmieni tę sytuację. Jak widać, myliłem się.

Jeden z analityków giełdowych napisał, że odwołanie Pana może mieć negatywny wpływ na wycenę akcji Puław, ponieważ był Pan bardzo dobrze postrzegany przez inwestorów. Jak Pan to skomentuje?

Nie przesadzałbym z taką oceną. Puławy są w dobrej kondycji. Dobry menedżment jest w stanie zapewnić spółce dalszy rozwój. Mam nadzieję, że rada nadzorcza właśnie taki powoła. Ze swej strony zadeklarowałem, że służę Puławom doświadczeniem i kontaktami.

Co poza tym będzie Pan teraz robił?

Najpierw odpocznę, a potem, oczywiście, wrócę do pracy. Mam nadzieję, że będzie to praca w jakiejś prywatnej firmie, w której panują zupełnie inne stosunki niż w Puławach. Mam już kilkJakich?

Reklama
Reklama

Proszę wybaczyć, ale na takie pytanie, oczywiście, na razie nie mogę odpowiedzieć.

A czy będzie Pan pracował w spółce notowanej na giełdzie?

Prawdopodobnie tak.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama