Wynik handlu mógłby być lepszy, gdyby nie mrozy, które zniechęcały do dokonywania zakupów. W danych o sprzedaży detalicznej nie uwzględnia się energii, która mogłaby zrekompensować mniejsze obroty w sklepach. Taki efekt poprawił opublikowane w piątek statystyki dotyczące produkcji przemysłowej. Bartosz Pawłowski, ekonomista ING Banku Śląskiego, zwrócił także uwagę na słabe dane o sprzedaży samochodów osobowych. - To będzie rzutowało na tempo wzrostu całej sprzedaży detalicznej - ocenił.
Dane nt. sprzedaży detalicznej zostaną opublikowane w czwartek, równocześnie z oficjalną informacją o bezrobociu w styczniu. Wcześniej szacunki, na podstawie danych z urzędów pracy, podał resort pracy i polityki społecznej. Nic dziwnego, że zdecydowana większość ekonomistów ma prognozę zgodną z informacją ministerstwa. Ich zdaniem, stopa bezrobocia wyniosła w styczniu 18,1%. Miesiąc wcześniej było to 17,6%. Wzrost liczby bezrobotnych to efekt sezonowy, związany z wstrzymaniem prac w budownictwie czy rolnictwie.
Do wyjątków należy Michał Dybuła, analityk BNP Paribas, który jest zdania, że bezrobocie wyniosło w styczniu 18%. Dlaczego? - Dane z większych firm pokazały, że zatrudnienie rosło szybciej od oczekiwań rynku - wyjaśnił ekonomista.
Informacje GUS będą ostatnimi danymi przed lutowym posiedzeniem Rady Polityki Pieniężnej. RPP zdecydowała się nawet opóźnić o tydzień spotkanie, by dysponować kompletem informacji o gospodarce. Prezes Leszek Balcerowicz powiedział jednak w ubiegłym tygodniu, że "mamy do czynienia ze zbyt dużą koncentracją na wskaźnikach bieżących i krótkoterminowych wyliczeniach".