Mieszkańcy Unii kupują rocznie 120 mln par butów z Wietnamu i 95 mln par z Chin, a wartość obuwniczego importu z tych dwóch państw sięgnęła już 5 mld euro w ciągu roku. Od kwietnia 2004 r. do marca 2005 r. liczba importowanych skórzanych butów z Wietnamu zwiększyła się o 700%, a z Chin o 320%. Zastrzeżenia dotyczą właśnie wyrobów ze skóry.
Unijni eksperci ustalili, że tak gwałtowny wzrost był możliwy dzięki państwowej interwencji w obu krajach. - Praktyki polegają na udzielaniu taniego finansowania, dzierżawy ziemi po cenach niższych od rynkowych, udzielaniu ulg podatkowych i niewłaściwej wycenie aktywów. To prowadzi do dumpingu - stwierdził Peter Power, rzecznik komisarza ds. handlu Petera Mandelsona.
Mówi się, że karne cła będą podnoszone stopniowo i mogą sięgnąć 20% wartości zakwestionowanego importu, jednak Power nie chciał tego potwierdzić. Sankcje mogłyby zostać wprowadzone od 7 kwietnia, po tym jak zgodzą się na nie wszystkie państwa członkowskie Unii. Miałyby obowiązywać przez pół roku. Komisarz Mandelson ma przedstawić projekt sankcji już w najbliższych dniach.
Chiny to główne źródło importu dla CCC, obuwniczego potentata z GPW. Także zasługą polkowickiej firmy jest wysoka dynamika przywozu butów zza Wielkiego Muru. "Otwarcie przedstawicielstwa handlowego na terenie Chin przyczyniło się do zwiększenia importu z tego kierunku i praktycznie wyeliminowania importu z krajów Unii Europejskiej" - mogliśmy przeczytać w ostatnim raporcie rocznym (za 2004 r.) CCC. Równocześnie firma podawała też jednak, że "w zależności od warunków ekonomicznych" może szybko zmienić zagraniczne źródła zaopatrzenia.
Przedstawiciele CCC nie sądzą, by działania Brukseli mogły wywrzeć znaczący negatywny wpływ na firmę. - Z całego chińskiego importu jedynie około 20% stanowią elementy skórzane, które mogą być objęte karnymi cłami. Nie stanowi dla nas problemu wysokość stawki, ważne jest tylko, aby wszyscy dystrybutorzy na polskim rynku mieli te same warunki. Nasze obuwie, które w dużej części produkujemy w kraju, stanie się bardziej konkurencyjne - uważa Mariusz Gnych, członek zarządu CCC.