Zarówno na wykresie EUR/PLN, jak i EUR/USD ostatnie sesje przynoszą test silnych wsparć. W pierwszym przypadku jest ono związane ze styczniowym minimum na wysokości 3,76 zł, w drugim z linią trendu biegnącą po dołkach z listopada i grudnia 2005 r. Do wzrostu EUR/USD doszło w piątek, ale wczoraj ruch nie był kontynuowany. To nie wróży dobrze wspólnej walucie.
Inwestorzy skupiają się wciąż na dysproporcji pomiędzy stopami procentowymi w USA i strefie euro. Niewiele wskazuje, by w kolejnych miesiącach miała się ona zmniejszyć, bo istnieje mocne przekonanie, że Fed dalej będzie podnosił stopy. Równie niezbyt imponująco wyglądał wzrost wspólnej waluty w relacji do złotego. Euro zyskało wczoraj 1 grosz i groźba przełamania wsparcia jest wciąż duża. Z drugiej strony, inwestorzy zdają sobie sprawę, że rentowność polskich obligacji niewiele się różni od amerykańskich. To przy zniknięciu nadziei na kolejne cięcia stóp procentowych może spowodować odwrót od polskiego rynku papierów skarbowych i tym samym negatywnie odbić się na kondycji złotego.