Reklama

Forex z licencją

Kiedy 3-4 lata temu powstawały pierwsze firmy oferujące inwestorom handel na światowym rynku walutowym (foreksie), ich działalność nie podlegała nadzorowi Komisji Papierów Wartościowych i Giełd. Zmiany w prawie i działania Komisji skłoniły część z tych firm do uzyskania licencji maklerskich. To kolejny etap w rozwoju foreksu w Polsce.

Publikacja: 21.02.2006 08:00

Obecnie w formie domu maklerskiego działają trzy firmy ściśle związane z rynkiem walutowym: TMS Brokers, WGI (Warszawska Grupa Inwestycyjna) oraz X-Trade Brokers. Poza tym handel na foreksie ma w swojej ofercie także Internetowy Dom Maklerski (IDMSA), który niedawno przejął firmę Palladia Capital Markets. Rzecznik KPWiG Łukasz Dajnowicz potwierdza, że uzyskaniem licencji zainteresowane są kolejne podmioty. - Urząd KPWiG pracuje nad dwoma wnioskami o nowe domy maklerskie, zajmujące się m.in. foreksem - mówi Łukasz Dajnowicz.

Pod okiem Komisji

Firmy foreksowe, działające pod nadzorem KPWiG, to na razie raczej wyjątki. W ubiegłym roku Komisja wysłała do prokuratury wnioski o zbadanie, czy brokerzy foreksowi, działający bez licencji, nie łamią prawa. Na "czarnej liście" znalazła się większość czołowych brokerów. Do czasu umorzenia sprawy przez prokuraturę na liście był m.in. X-Trade Sp. z o.o. - poprzednik obecnego licencjonowanego X-Trade Brokers. Na celowniku KPWiG była też Palladia, przejęta później przez IDMSA. O tym, czy pozostali zaskarżeni przez Komisję brokerzy działają zgodnie z prawem, przekonać się będzie można dopiero po wyrokach sądowych lub ewentualnym prawomocnym umorzeniu śledztw przez prokuraturę. Poza tym warto dodać, że konkurencją dla polskich brokerów foreksowych są firmy zagraniczne, takie jak amerykańska Oanda.

Co licencje maklerskie oznaczają w praktyce dla klientów firm foreksowych? Po pierwsze, nadzór ze strony KPWiG (obejmujący m.in. prawo przeprowadzania kontroli) zmniejsza ryzyko ewentualnych nieprawidłowości w działalności takich firm. Komisja ma np. prawo nakładać kary pieniężne, a w skrajnym przypadku może odebrać licencję i przenieść pieniądze klientów do innego domu maklerskiego. Poza tym wszystkie domy maklerskie obowiązkowo uczestniczą w systemie rekompensat prowadzonym przez Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych. W razie gdyby dom maklerski zbankrutował i nie był w stanie wypłacić pieniędzy klientom, otrzymają oni z systemu zwrot przynajmniej części utraconych pieniędzy. Kwoty do 3 tys. euro oddawane są w całości, zaś nadwyżki powyżej tego poziomu (do równowartości 15 tys. euro) objęte są rekompensatami w 90%.

Przede wszystkim waluty...

Reklama
Reklama

Podstawowym elementem oferty większości foreksowych domów maklerskich są internetowe platformy transakcyjne, które umożliwiają handel różnorodnymi parami walutowymi. TMS i X-Trade oferują własne, polskojęzyczne platformy. Nie jest to jednak regułą. IDMSA działa jako "klasyczny" broker wprowadzający - umożliwia klientom inwestowanie za pośrednictwem serwisu duńskiego Saxo Banku.

Na platformach można handlować nie tyle samymi walutami, co opiewającymi na nie instrumentami pochodnymi. Mechanizmem działania bardzo przypominają one znane z warszawskiej giełdy kontrakty terminowe (futures). Cechą wspólną jest dźwignia finansowa. Inwestor zyskuje możliwość obracania instrumentem o wartości nominalnej równej zazwyczaj 100 tys. zł, będąc zobowiązanym do wyłożenia niewielkiej części tej kwoty (nawet 1%) - tzw. depozytu zabezpieczającego. Tak duża dźwignia finansowa powoduje, że nawet niewielkie zmiany kursów walutowych przekładają się na pokaźne zmiany stanu portfela inwestora. Przykładowo, wyobraźmy sobie, że depozyt zabezpieczający wynosi 2% od 100 tys. zł, czyli 2 tys. zł, a inwestor gra jednym kontraktem na wzrost wartości dolara. Załóżmy, że kurs dolara podskoczył o 0,5%. Gdyby inwestor kupił za 2 tys. zł dolary np. w kantorze czy w banku, zarobiłby na transakcji owe 0,5%, czyli 10 zł. Ponieważ jednak kupił kontrakt o wartości nominalnej 100 tys. zł, to 0,5% zysku od tej kwoty to 500 zł. To oznacza, że zarobił aż 25% w stosunku do posiadanej na wstępie gotówki.

...ale także akcje i towary

Nie jest zresztą regułą, że na foreksie handluje się wyłącznie instrumentami tego typu. Zazwyczaj dostępne są także opcje walutowe. TMS Brokers oferuje ponadto notowane na WGT (Warszawskiej Giełdzie Towarowej) kontrakty terminowe na Niektóre foreksowe domy maklerskie nie ograniczają się poza tym do samych walut. Powszechne staje się oferowanie handlu na zagranicznych rynkach akcji czy towarów. Przykładowo TMS Brokers umożliwia obrót kontraktami terminowymi na 14 zagranicznych giełdach, opiewającymi na indeksy akcji, ceny metali szlachetnych (złota, srebra i platyny) i surowców (ropy naftowej i gazu), stopy procentowe, papiery dłużne, a także waluty. Tego typu instrumenty zbliżają TMS do tradycyjnych domów maklerskich, gdyż w przeciwieństwie do foreksowych kontraktów spot, są notowane na giełdach. Poza tym jednak TMS oferuje także pozagiełdowe kontrakty na indeksy zagraniczne.

Z kolei X-Trade Brokers umożliwia klientom obrót instrumentami opiewającymi na sześć zagranicznych indeksów akcji (m.in. S&P 500 i DAX). Przykładowo wartość nominalna kontraktu na Nasdaq Composite (USCCASH) obliczana jest jako dolarowa 10-krotność aktualnego poziomu indeksu. Od początku roku Nasdaq utrzymuje się powyżej 2250 pkt, co oznacza, że wartość nominalna lota (kontraktu foreksowego) przekracza 22,5 tys. USD, czyli ponad 70 tys. zł. Spread transakcyjny dla tego kontraktu wynosi natomiast 7 USD. Ogółem spready dla kontraktów na indeksy wahają się od 7 do 10 USD.

Poza tym X-Trade oferuje handel derywatami opiewającymi na towary - złoto, srebro i ropę naftową. Przykładowo wartość nominalna kontraktu na ropę gatunku Brent to 2000 USD razy cena baryłki tego surowca. Obecnie, gdy cena ropy przekracza 60 USD, wartość nominalna kontraktu to ponad 120 tys. USD.

Reklama
Reklama

Regułą jest, że foreksowe domy maklerskie nie pobierają prowizji od transakcji - to zasadnicza różnica w stosunku do tradycyjnych, giełdowych domów maklerskich. Głównym źródłem ich dochodu są natomiast tzw. spready (marże) transakcyjne, czyli różnice między kursami kupna i sprzedaży walut. Inwestor kupujący daną walutę może ją odsprzedać po nieco wyższym kursie. Spready są jednak bardzo niskie w porównaniu z bankami czy kantorami. Przykładowo spread od pary walutowej EURUSD wynosi często zaledwie 3 pipsy. Pips to minimalny krok notowania, czyli w tym przypadku 0,0001 USD.

Zarządzanie i hedging

Licencje na działalność maklerską umożliwiają nie tylko oferowanie obrotu instrumentami finansowymi, ale także doradztwo czy też zarządzanie pieniędzmi klientów. W zarządzaniu wyspecjalizował się Dom Maklerski WGI, który oferuje 9 programów inwestycyjnych rozliczanych w różnych walutach, różniących się poziomem ryzyka i potencjalnymi zyskami. W ubiegłym roku wyniki zarządzania, wypracowane w ramach programu WGI Stabilny PLN, wypadły blado na tle rynku akcji - kapitał inwestorów powiększył się zaledwie o 5,1%. Jak wynika z danych historycznych, zdecydowanie lepsze wyniki udawało się osiągać kilka lat temu - w 2002 roku stopa zwrotu była bliska 22%.

Firmy walutowe ofertę kierują nie tylko do inwestorów, którzy chcą pomnożyć pieniądze. Istotnym elementem oferty staje się zabezpieczanie przed ryzykiem kursowym (hedging), z którym na co dzień borykają się przedsiębiorstwa - głównie eksporterzy i importerzy. Dzięki instrumentom pochodnym, firmy takie są w stanie przykładowo z góry ustalić kurs, po jakim zawarta zostanie istotna transakcja rozliczana w walutach obcych. W skrajnych przypadkach niekorzystne zmiany kursu mogą nawet całkowicie zabrać zyski z potencjalnie opłacalnego kontraktu.

Darmowe szkolenia z zakresu hedgingu oferuje m.in. X-Trade. Ciekawe rozwiązania udostępnia TMS Brokers. W ramach serwisu TMS Dealing Room, zarządzający finansami przedsiębiorstw, mogą znaleźć gotowe strategie zabezpieczania przed ryzykiem walutowym wraz z opisem możliwych wyników. W budowaniu strategii zabezpieczających i doradztwie w tym zakresie specjalizuje się także WGI DM.

Przykład operacji zabezpieczającej (hedgingu)

Reklama
Reklama

Importer maszyn wygrał przetarg na dostawę sprzętu o wartości umownej 106 tys. zł.

Aby go kupić za granicą, musi zapłacić 30 tys. USD. Problem polega na tym, że dostawa maszyn odbędzie się dopiero za 3 miesiące. Przez ten czas kurs dolara może się istotnie zmienić. Załóżmy, że w dniu zawarcia kontraktu kurs USD/PLN wynosi 3,20 zł. Wystarczy,

by wzrósł o 10,3% (do 3,53 zł), a zysk importera z transakcji zmaleje niemal do zera. Jest to całkiem możliwe - przykładowo w pierwszej połowie ubiegłego roku na taki wzrost notowań dolara wystarczyły 2 miesiące. W celu zabezpieczenia się przed takim zagrożeniem importer

kupuje na platformie foreksowej kontrakt opiewający na 30 tys. USD. Musi wyłożyć na wstępie jedynie 300 USD jako depozyt zabezpieczający. Załóżmy, że po trzech miesiącach kurs podskoczy aż do 3,55 zł. Wówczas potencjalny zysk z dostawy maszyny zamieni się

w stratę równą 500 zł. Tymczasem na transakcji foreksowej firma zarobiła 10,5 tys. zł

Reklama
Reklama

- ostatecznie zysk z kontraktu wyniósł 10 tys. zł (9,4% wartości przetargu).

2 bln USD - niemal tyle wynoszą dzienne obroty na światowym rynku walutowym

1% - tyle często wynosi depozyt zabezpieczający od kontraktów foreksowych

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama