Zarówno w programie PiS, jak i w expose premiera Kazimierza Marcinkiewicza była mowa o likwidacji podatku od zysków kapitałowych. Jak powiedział nam wiceminister finansów Mirosław Barszcz, w resorcie trwają prace nad zmianami w przepisach, dotyczących tego podatku. Nad zmianami, ale nie całkowitą rezygnacją. Na pytanie, czy na ewentualną likwidację podatku od zysków kapitałowych trzeba będzie poczekać i czy będzie ona dotyczyć tylko części przychodów z inwestycji, M. Barszcz odpowiedział: - Ostateczne decyzje nie zapadły, ale wszystko na to wskazuje.
To zła wiadomość dla inwestorów giełdowych, bo z wcześniejszych sygnałów wynikało, że częściowa rezygnacja z podatku będzie dotyczyć przede wszystkim posiadaczy lokat bankowych. Reszta zaś zapewne będzie oddawać fiskusowi część zarobku - np. z giełdy - na dotychczasowych zasadach.
Nie tylko z likwidacji podatku od zysków kapitałowych chce zrezygnować resort finansów. Minister finansów Zyta Gilowska w wywiadzie dla Radia PiN zdystansowała się także do zmian stawek podatkowych. Wcześniej była mowa o rezygnacji ze stawki 40%, zmianie dwóch pozostałych stawek z 19 i 30% na - odpowiednio - 18 i 32%, przy wysokim progu rozdzielającym te stawki (obecnie jest to ok. 37 tys. zł, a miało być ok. 60-80 tys. zł).
- Schodzenie ze stawkami podatkowymi jest efektowne, ale niestety efekciarskie - powiedziała.
Według urzędników resortu finansów, dzięki podwyższeniu progów podatkowych oraz obniżce składki na ubezpieczenie rentowe z 11 do 8% płacy podatnicy zaoszczędzą więcej niż w razie redukcji stawek.