Drugi dzień pobujaliśmy się wokół poniedziałkowego zamknięcia i aktywność dużych inwestorów wyraźnie spada z sesji na sesję. Wprawdzie wczorajsza wartość obrotów na wszystkich spółkach z WIG20 była wyższa niż w czasie wtorkowych notowań, to jednak pamiętajmy o nietypowym ich zawyżeniu przez Agorę, a do tego ocenie podlega nie tylko wielkość całego obrotu, ale też wartość pojedynczych transakcji. To ostatnie już bardzo wyraźnie pokazuje, że po piątkowym wybiciu największe fundusze na chwilę złożyły broń, czekając na kolejne impulsy. Dużych transakcji jak na lekarstwo.
Patrząc w kalendarz, kolejnym kluczowym dla GPW wydarzeniem będzie dopiero przyszłotygodniowe posiedzenie RPP, wokół którego tym razem jest znacznie większa niepewność, a więc i nadzieje na rozruszanie rynku. Wcześniej impuls mogą dać nam jedynie wyraźne ruchy zagranicznych funduszy na wszystkich rynkach regionu, a na razie w ostatnich dniach sytuacja na tamtejszych indeksach jest dość niejednoznaczna i kierunku warszawskiemu parkietowi już nie wskazuje.
Z punktu widzenia analizy technicznej, to najbliższym wsparciem wciąż jest oddzielone luką hossy piątkowe zamknięcie (większą uwagę zwracałbym teraz na WIG20, a nie "rozemocjonowane" kontrakty), a oporem dopiero styczniowe szczyty hossy. Na razie ta dwudniowa konsolidacja po zeszłotygodniowym wybiciu jest jeszcze korzystna dla byków. Z reguły taki odpoczynek, bez realizacji zysków sprowadzających rynek na poziomy sprzed wybicia oznacza, że trwa schładzanie emocji, przyzwyczajanie inwestorów do nowych poziomów cenowych i byki zbierają siły do kolejnego wzrostu. Ale uwaga, bo jeśli sytuacja taka będzie trwać zbyt długo, to zacznie się presja na osuwanie, a każde zawahanie WIG20 pod szczytami może łatwo przestraszyć szerszy rynek.