Jak widać na wykresie, najczęściej punkty zwrotne w zachowaniu Ifo pokrywają się z analogicznymi zmianami tendencji w produkcji przemysłowej w Niemczech. To sugeruje, że Ifo jest nie tyle wskaźnikiem wyprzedzającym koniunktury, ile jej potwierdzeniem. Nawet mimo to wskaźnik ten ma jednak dużą zaletę z punktu widzenia analityków. Polega ona na tym, że Ifo za dany miesiąc jest publikowany znacznie szybciej niż dane o produkcji przemysłowej. Dzięki temu dostarcza bardziej aktualne dane o stanie gospodarki. Przykładowo obecnie Ifo dotyczy sytuacji w lutym, podczas gdy ostatnie dostępne dane o produkcji przemysłowej dotyczą jeszcze grudnia ub.r.

3-miesięczna średnia Ifo (pozwalająca zignorować nieistotne miesięczne wahania) rośnie nieprzerwanie od połowy ub.r. Tym samym potwierdza względnie dobrą koniunkturę gospodarczą (w grudniu roczny wzrost produkcji przemysłowej wyniósł 3,4%, podczas gdy średnia zmiana od początku 2003 r. wynosi 1,8%). Problem polega na tym, że średni Ifo z 3 miesięcy osiągnął już poziomy, na których w ciągu ostatnich 12 lat gospodarka wyczerpywała swój potencjał wzrostowy. Ten negatywny scenariusz może się powtórzyć i tym razem.