Na żądanie Coksa SEC ma jeszcze w tym tygodniu ponownie rozpatrzyć zasadność przejęcia billingów oraz poczty internetowej dziennikarzy. Decyzja działu SEC zajmującego się egzekucją przepisów o obrotach papierami wartościowymi najwyraźniej zaskoczyła szefa Komisji, który tłumaczył się, że nic o niej nie wiedział do czasu pojawienia się informacji w mediach.

W miniony piątek Herb Greenberg, komentator należącego do Dow Jones portalu inwestycyjnego MarketWatch, poinformował, że SEC zażądała od niego dokumentów w związku z dochodzeniem w sprawie firmy analitycznej Gradient Analitycs. Ta ostatnia jest podejrzana o manipulowanie razem z jednym z funduszy hedgingowych kursem akcji spółki Overstock.com. Podobny nakaz otrzymał także komentator serwisu Dow Jones Newswires Carol S. Remond, ale SEC wycofała żądanie, gdy koncern medialny zgłosił poważne zastrzeżenia prawne, powołując się na pierwszą poprawkę do amerykańskiej konstytucji, gwarantującą wolność słowa.

Decyzja Coksa ma znaczenie nie tylko dla dziennikarzy Dow Jonesa. Wyznacza bowiem granice wolności we współczesnej Ameryce oraz granice, w jakich będą mogli poruszać się dziennikarze obsługujący Wall Street i świat biznesu. W ostatnich miesiącach władze federalne dość agresywnie domagały się od mediów przekazywania różnych materiałów, m.in. w głośnej sprawie przecieków w Departamencie Obrony. Władze regulujące rynek niezwykle rzadko żądały od dziennikarzy udzielania informacji. Cox znalazł się więc w trudnej sytuacji - z jednej strony nie mógł zbyt krytycznie wypowiadać się o pracy swoich podwładnych, z drugiej zaś nie chciał sprawiać wrażenia, że jego agencja będzie w przyszłości ingerować w pracę dziennikarzy.

Nowy Jork