Kiedy WIG flirtował w poniedziałek z poziomem 40 tys. pkt, zwyżka na rynku była bardzo selektywna. Rosły notowania banków, spółki surowcowe pozostawały w tyle. Zresztą, te rozbieżności widać było już od końca stycznia. Wczorajsze załamanie to ich przypieczętowanie. To właśnie spółki surowcowe pociągnęły rynek w dół. W pewnym stopniu mieliśmy powtórkę wydarzeń sprzed miesiąca. W końcu stycznia zanurkowały notowania KGHM, wczoraj przede wszystkim PKN Orlen. To, co łączy oba te przypadki, to nie tyle aktualne wydarzenia na rynkach surowcowych, ile reakcje inwestorów na wyniki finansowe. Przed miesiącem słabe prognozy wyników KGHM stały się pretekstem do wyprzedaży i realizacji zysków, zanim jeszcze zakończyła się szybsza zwyżka cen miedzi. Czy tym razem wyprzedaż akcji Orlenu poprzedza spadki cen ropy? Jest to możliwe, gdyż już teraz zarówno miedź, jak i ropa znajdują się od miesiąca w trendzie spadkowym. To zła wiadomość dla rynków wschodzących, z których mogą zacząć uciekać inwestorzy zagraniczni. Pewną nadzieję na złagodzenie spadków dają ciągle banki, którym powinien sprzyjać wzrostowy trend cen obligacji, trwający już od listopada ub.r.

O ile WIG wyraźnie naruszył w poniedziałek poprzedni szczyt, to w przypadku WIG20 pokonanie styczniowego szczytu (2954 pkt) było raczej symboliczne (o 2 pkt). Wczorajsza przecena zwiększa ryzyko powstania podwójnego szczytu, chociaż o pełnym ukształtowaniu tej niekorzystnej formacji będzie można mówić dopiero po przebiciu lutowego dołka (2761 pkt). Na razie nie można tego przesądzić. Warto zauważyć, że od stycznia WIG20 zachowuje się w bardzo "techniczny" sposób, co ułatwia prognozowanie. Zwyżka między 20 i 27 lutego stanowiła wypełnienie potencjału wzrostowego, wynikającego z szerokości konsolidacji trwającej wcześniej przez ponad dwa tygodnie.

Po wczorajszej gwałtownej przecenie nie oczekiwałbym natychmiastowej kontynuacji wyprzedaży. Przed miesiącem odreagowanie po spadkach wywołanych przez KGHM nastąpiło już kolejnego dnia. Mimo to, tak duża przewaga sprzedających nie pozostanie zapewne bez echa w nadchodzących tygodniach. Powrót do szczytu nie będzie łatwy.