Mocna przecena na parkietach w USA, jakiej byliśmy świadkami na wczorajszej sesji, redukuje szanse na sforsowanie styczniowego szczytu i kontynuację zwyżki. Widać, że w odniesieniu do perspektyw dla amerykańskich akcji, inwestorzy mają coraz więcej wątpliwości. Po tym jak w ostatnich trzech miesiącach gospodarka rozwijała się w skromnym tempie może się okazać, że w I kwartale tego roku niewiele przyspieszy. Rynek nieruchomości nie wykazuje oznak przesilenia, ale też nie rośnie tak jak w poprzednich miesiącach. Można mieć wątpliwości jak zachowają się konsumenci w obliczu coraz wyższych stóp procentowych. Również przemysł wykazuje oznaki zmniejszenia tempa rozwoju, co w pewnym stopniu może być związane z wciąż silnym dolarem. W tej sytuacji znaczenia nabierają publikowane 1 i 3 marca indeksy aktywności ISM. Jeśli one okażą się gorsze od spodziewanych, to S&P 500 szybko może znaleźć się w pobliżu kluczowego wsparcia, jakie na wysokości 1245 pkt wyznacza szczyt z sierpnia 2005 r.
W najbliższej perspektywie znaczenie ma poziom 1280 pkt. Spadek poniżej niego oznaczałby, że kupujący akcje przez ostatnie półtora tygodnia mają straty. Liczyli natomiast zapewne na udany atak na tegoroczne maksimum. Podaż pochodząca od tej grupy rozczarowanych inwestorów spychałaby notowania w dół. Równocześnie warto zwrócić uwagę na przebieg tygodniowego Stochastica. Jest on bardzo podobny do tego sprzed roku. Wtedy ukształtowanie na tym wskaźniku negatywnej dywergencji zapowiadało nieudaną wiosnę. Tym razem może być podobnie.
Po wczorajszej przecenie kiepsko wyglądają perspektywy węgierskiego parkietu. Po ukształtowaniu w poniedziałek nowego rekordu wszech czasów wczoraj BUX z impetem powrócił poniżej jesiennej górki. Znaczenia temu faktowi dodaje towarzysząca mu negatywna dywergencja na tygodniowym MACD. Ostatni raz była ona obecna na przełomie 1997 i 1998 r. Trafnie wtedy zapowiadała ostrą przecenę. Obecnie można zakładać, że takie fałszywe wybicie doprowadzi w niedługim czasie do spadku w rejon 22 tys. pkt z obecnych 23,2 tys. pkt.