1 marca P. Żółkiewicz poinformował, że od 15 lutego pozbywał się papierów Polnej, zmniejszając zaangażowanie z 6,14% do 4,97%. Wcześniej dawał do zrozumienia, że zagości w akcjonariacie spółki na dłużej.
Gorące kalendarium
Wszystko zaczęło się 26 stycznia. P. Żółkiewicz ujawnił się, zwiększając zaangażowanie w Polnej z 4,5% do 5,48%. Wtedy poinformował, że nie wyklucza dokupowania papierów ponad 10%. To wiązałoby się z ogłoszeniem wezwania. Po tej wiadomości popyt na akcje wzrósł do tego stopnia, że nie zrównoważono rynku. Kurs nietransakcyjny ustalił się na poziomie 11,9 zł, o 20% wyższym niż dzień wcześniej. Na stronie internetowej, za pośrednictwem której inwestor zwykł w następnych dniach komunikować się z rynkiem, poinformował, że ma "między 5 a... 10%" akcji. Znalazły się tam również korzystne prognozy wyników za IV kwartał (rzekomo firmowane przez zarząd Polnej) oraz wycena papierów na... 35 zł. Kurs Polnej w następnych dniach rósł, a Piotr Żółkiewicz informował o planach inwestycyjnych wobec spółki. Już 27 stycznia powiadomił o zwiększeniu udziałów do 5,71%. Natomiast 30 stycznia inwestorzy dowiedzieli się, że zaproponował Zbigniewowi Jakubasowi odkupienie jego pakietu Polnej (37,8%). Kiedy ten nie odpowiedział, 4 lutego P. Żółkiewicz powiadomił, że zamierza stopniowo zwiększać zaangażowanie w spółce, kupując akcje na giełdzie. Przez chwilę na stronie internetowej można było przeczytać, że w marcu chce negocjować z pozostałymi największymi akcjonariuszami Polnej: BGK (17%) i Pioneerem (5,8%). 8 lutego P. Żółkiewicz powiadomił o "znacznym" zwiększeniu pakietu do 5,82%.
Inwestor wychodzi
Jeszcze po publikacji raportu za IV kwartał, 14 lutego, P. Żółkiewicz podał, że zachęcony dobrymi wynikami Polnej, ponownie zwiększył zaangażowanie do 6,14%. Dlaczego więc już następnego dnia zaczął wyprzedawać papiery? 13 lutego kurs Polnej osiągnął tegoroczne maksimum 14,5 zł. Po wynikach, które były gorsze od prognozy opublikowanej na stronie Żółkiewicza, kurs konsekwentnie spadał do 8 zł na początku marca. Dopiero w piątek "drgnął" o 7%, do 9,2 zł. P. Żółkiewicz tłumaczy, że zmienił podejście do Polnej, ponieważ żaden z dużych akcjonariuszy nie wyraził zainteresowania sprzedażą swojego pakietu, a na giełdzie nie można było wiele dokupić. Jego zdaniem, kurs zachowywał się nieracjonalnie i został wywindowany przez... spekulantów. Jakie są dalsze plany P. Żółkiewicza wobec spółki? - Mówiąc o tym, popełniłbym nietakt wobec rynku - odpowiada inwestor. Ze strony internetowej znikły wszystkie informacje.